piątek, 17 lipca 2015

NEW BLOOOG!

Kochani!
Dwa dni temu założyłam nowego bloga. Myślę, że dacie mi taką samą motywację jak tutaj. 
Crazy in love 
Komentujcie! Bardzo się starałam wymyślić jakąś ciekawą fabułę i myślę, że mi się udało :) 
Myślę, że mi pomożecie i dacie motywację :*
Udanych wakacji!
/Paula ♥

poniedziałek, 13 lipca 2015

Chapter 19

*Oczami Lily*

-O co Ci znowu chodzi?- pyta brunet, gdy przychodzi z pracy.
-O to, że jedziesz w delegację i zamiast zabrać mnie, zabierasz moją najlepszą przyjaciółkę! 
-Lil...Przecież nie mogę teraz wszystkiego planować na nowo, bo Ty masz taki kaprys! To tylko pięć dni! Lilyann! - nie cierpię gdy tak do mnie mówi. Biegnę po schodach na górę i zamykam się na klucz w sypialni. Siadam na brzegu łóżka, gdy rozlega się głośne trzaskanie do drzwi. Nie tym razem. Teraz mu nie ulegnę. 
-Boże, Lily, otwórz te cholerne drzwi! 
-Co mi zrobisz?! - wrzeszczę, by wyładować choć trochę gniewu. 
-Bo te drzwi wyważę! - to sobie je wyważ. Mam Cię już dość. 
 Niechętnie otworzyłam te cholerne drzwi, natychmiast usłyszałam trzask. Do pokoju wparował wściekły Hazz. 
-Kochanie, to nie tak, że nie chciałbym Cię zabrać. Nie mogę po prostu za każdym razem zabierać Ciebie, gdy teoretycznie u mnie nie pracujesz - mówi, a jego oczy łagodnieją - Właściwie, skąd o tym wszystkim wiesz?
-A skąd mogłabym wiedzieć?! Oczywiście, że od Elly! A teraz wypad stąd, chcę spokoju! - krzyczę, po czym wypycham go po prostu za drzwi. Po kilku minutach dostaję sms. 
Niech sobie jedzie. Jeszcze nigdy nie byłam na niego taka wkurzona. Mógł mi wcześniej powiedzieć, że ma w planach zabrać ze sobą Elly na tę durną delegację. "Lily, wiedziałaś o tym, że Harry chce mnie zabrać na wyjazd do Liverpool'u?" Zawsze i wszędzie zabierał mnie. Może mu się odmieniło? Znudziłam mu się? Chce inną? 
Z zamyśleń wyrywa mnie dzwoniąca komórka. Shanis. 
-Lily, kochana!  Masz ochotę iść ze mną do klubu?
-O której, skarbie mój najdroższy? - żartuję. 
-Gdzieś koło 20.30, księżniczko moja - słyszę śmiech przyjaciółki. 
-Jasne, będę u Ciebie o 20, słoneczko- kończę rozmowę i schodzę po schodach do salonu. To piękne pianino stojące w pokoju. Jestem ciekawa, czy gra. O czym ja myślę? Nie obchodzi mnie to teraz. Nogi same kierują się do ogromnego instrumentu. Nawet nie wiem kiedy siadam na taborecie stojącym przed nim, gdy palce same zaczynają grać moją ulubioną piosenkę. Someone Like You.   Podziwiam Adele. Jest to najlepiej śpiewająca wokalista, którą znam. Ma ciekawe życie, jeździ po świecie. Nie to co ja... Przez całe życie - szara myszka. Wykorzystywana przez innych. 
To tak jak u księżniczki - życie było do bani, póki nie spotkała przypadkowo swojego księcia z bajki. W jednym momencie jest idealnie, chwilę później wszystko się wali. 
Wstałam, po czym idę na górę się szykować. Ubieram czarne leginsy, bluzkę w kolorze różu, tego samego koloru szpilki. Gdy patrzę na zegar wiszący nad komodą, biorę kopertówkę i jak najszybciej wychodzę z domu. Za pół godziny umówiłam się z Shan, a do jej domu idzie się naprawdę trochę. Na dworze jest ciemno, wysokie latarnie oświetlają jedynie w niektórych miejscach chodniki. Przyśpieszam kroku, ogarnia mnie lekki strach. W oddali dostrzegam dom dziewczyny, chwilę później dzwonię już do drzwi. 
-Jedziemy? - pyta, uśmiechnięta jak zawsze, pięknie ubrana Shanis. 
-Jasne!- wsiadamy do jej samochodu, po czym odjeżdżamy z podjazdu. Mam dziwne przeczucie, że coś się jeszcze dzisiaj wydarzy... 
_____________________
No hej kochani! 
Kto na wakacjach? :*
Przepraszam, przepraszam, przepraszam! 
Nie miałam weny, co skutkuje brakiem rozdziału...
No ale! Wena już jest, a przynajmniej troszkę jej mam, także rozdziały do będę pojawiać się co dwa dni! 
Od razu zapowiadam! 
W niedzielę wyjeżdżam do Niemiec na kolonie, dziesięć dni nie będzie mnie w domu. Spróbuję napisać coś na telefonie, ale nie wiem czy to wypali :/ 
No i jeszcze Wam fotki z Tropican Islands dołączam! ;* ♥ 
/Paula :* 


 
 

wtorek, 30 czerwca 2015

Chapter 18

 *Oczami Harry'ego*
 
Poczuła, że coś jest nie tak: widać to po jej zachowaniu, każdym ruchu. Nie chcę, ale muszę. W mojej głowie brzmią tylko słowa mojego przyjaciela: O niczym się nie dowie, o niczym się nie dowie, o niczym się nie dowie....

*Oczami Elly*

- Ell, masz iść do Stylesa - oświadcza moja kumpela z pracy: Helen. Boże, błagam, nie...Miały się szykować zwolnienia. Nie pomyślałabym, że pójdę pierwsza.
-Nie wiesz, czego ode mnie chce? 
-Powiedział, że to pilna sprawa, więc nie czekaj, tylko idź tam. 
Wzięłam głęboki wdech i udaję się do windy. W końcu chyba nikt nie miałby ochoty wejść z trzeciego piętra na samą górę tego wieżowca. 
Pukam do drzwi i biorę wdech. Mój umysł wymyśla zdania, które opowiem szefowi na swoją "obronę", dlaczego powinnam tu zostać. Z rozmyśleń wyrywa mnie jedno szybkie "proszę". Otwieram drzwi; wzrok bruneta natychmiast wędruje ku mnie. 
-Usiądź Elly- niepewna siebie wykonuję jego "rozkaz" i siadam przy biurku naprzeciwko niego. 
-Mam z Tobą do omówienia pewną kwestię. Na pewno...
-Szefie, naprawdę nie wiem co powiedzieć na swoją obronę, ale bardzo zależy mi na tej pracy - tak szybko wyszły jak i weszły. Powiedziałam prosto z mostu, na co on się zaczął śmiać. 
-Powiedziałam coś nie tak? 
-Elly, nie chodzi mi przecież o to! Naprawdę jestem zadowolony z Twojej pracy- odetchnęłam z ulgą - ale chodzi mi o kwestię tylko w połowie związaną z pracą. Którego dzisiaj mamy?
-Drugiego czerwca.
-Za tydzień wyjeżdżam w delegację. Pomyślałem, że mogłabyś jechać ze mną, jako moja asystentka. 
-Ja? Przecież ja tu pracuję dopiero miesiąc! Dlaczego nie może jechać ktoś..bardziej doświadczony, szefie?
-Elly, przestań mi z tym szefie! Jesteś przyjaciółką Lil, a ja jestem jej chłopakiem. Mów mi po imieniu. 
-W takim razie, dlaczego wybrałeś akurat mnie Harry? 
-Bo jak Ci już powiedziałem, podoba mi się jak pracujesz. To jak? Niedziela, u mnie w domu. O 16.00 wyjeżdżamy. 
___________________________________
 Hellooooo!
Jak tam? Już mamy holidaysy! Gdzie się wybieracie w to lato?
Jak rozdział? Macie jakieś przeczucia co do następnego rozdziału? 
Następny będzie jeszcze w tym tygodniu, najprawdopodobniej gdy przyjadę z Tropicany w Berlinie :D Powysyłam Wam zdjęcia :*
No to udanych wakacji miśki! :* ♥
/Paula :*

 

niedziela, 21 czerwca 2015

Chapter 17

-Ciebie chyba totalnie porąbało- podnoszę ton mojego głosu i "zabijającym" wzrokiem patrzę na Tomlinsona, opierając moje dłonie o jego biurko.
-Harold, dobrze wiesz o tym, że gdybyś WTEDY się nie pomylił i złapał Elly zamiast Lilyann nie musiałbyś nic teraz robić! Zrobisz to przez Twój głupi błąd, czy chcesz czy nie. 
-Louis, czy Tobie tak trudno uświadomić, że dopiero co odzyskałem dziewczynę którą kocham i nie chcę jej ponownie stracić przez Twoje głupie zadanie?! 
-W tym zadaniu nie ma miłości loczku. Popatrz na to inaczej: zdajesz sobie sprawę, że gdybym nie kazał Ci wtedy napaść na Elly, którą pomyliłeś z Lilyann, nigdy byś jej nie spotkał?
-Po co Ci ona w ogóle?! Wiesz co działo się przedtem przez takie akcje, chyba, że Ci to wyleciało z pamięci?! 
-Cholera, Ty nie rozumiesz loczku, że jej chłopak założył sobie gang, który chce nas "wygonić z Londynu", a ona może być jedyną osobą która może mnie do niego doprowadzić?! 
-Lou, a może Ty to zrób? Jestem ciekaw jak Elka na to zareaguje. 
-Zawsze lepiej flirtowałeś ode mnie Harry, i zawsze Ty lepiej uwodziłeś kobiety. Lily się o niczym nie dowie, masz to jak w banku. 
-Świetnie, mam uwodzić przyjaciółkę mojej dziewczyny. Nic lepszego nie mogłeś wymyślić. 
-Wchodzisz w to, czy nie? 
-Jeśli muszę...Ale pamiętaj. Jeśli Lil się o czymś dowie, nie żyjesz Louis. 
*Oczami Lily*
-Harry coś przede mną skrywa, jestem tego pewna El- od ponad godziny rozmawiam z przyjaciółką, podczas gdy Harold jest z Louisem. Może El mi coś powie na temat tajemnicy brunetów?
-Na pewno prędzej czy później Ci powie o co chodzi. Kobieca intuicja zawsze tak działa Lily- i w tym momencie w drzwiach pojawia się Harry. Po wyrazie jego twarzy widać, że nie była to jedna z najprzyjemniejszych rozmów.
-Chodź Lil-mówi, po czym żegnam się z brunetką i idę za nim do samochodu. W ciszy dojechaliśmy do jego willi. Od razu skierowałam się do sypialni.
-Co Ci jest Harry?
-Lil...-obejmuje mnie i przyciąga do swojej klatki piersiowej- Obiecaj mi, że zawsze będziesz mnie kochać...
-Przecież wiesz, że kocham Cię ponad życie i zawsze tak będzie. 
-I obiecaj, że wybaczysz mi nawet największe głupstwo jakie zrobię - zaraz...Dlaczego mam mu obiecywać rzeczy, o których wie? Co się dzieje?!

_________________________________________

  Hej kochani! ♥ 
Jak tam? Kto już odlicza do wakacji? 
Jak Wam się podoba rozdział? :* 
//Paula :*

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Chapter 16

Rano budzę się wtulona w jego ciało. Czy on nie miał być...
-Harry!- prawie krzyczę.
-Hmmm?- jęczy, na co się śmieję.
-Czy ty nie miałeś być dzisiaj tak czasami w pracy?
-Jestem szefem, mogę wszystko...Ale najbardziej lubię wersję spędzania poranka z moją dziewczyną- łapie mnie za brzuch i przyciąga do siebie- Kocham Cię, wiedziałaś o tym? 
-Naprawdę? Zaskoczyłeś mnie teraz - zaczynam się śmiać, na co loczek się uśmiecha i całuje mnie. Po chwili wyrywam mu się i wstaję.
-Jadę dzisiaj do Eleanor, wiesz o tym, prawda?
-Idealnie. Louis dzwonił do mnie żebym przyjechał- otwieram szafę i wyciągam sobie ubrania.  
-Podobasz mi się taka, skarbie- szepcze mi do ucha, na co się uśmiecham.
-A nie podobam Ci się zawsze?
-Do końca życia i jeden dzień dłużej będziesz mi się podobać. Pamiętaj - całuje mnie z niespodziewanie w policzek. 


Po cudownym poranku w towarzystwie mojego skarba, wsiadam do jego samochodu, po czym jedziemy pod dom Louisa. 
Dzwonię do El, by powiadomić ją o tym, że jadę. Raczej "jedziemy". 
Chyba nic nie wie o tym, że Harold też przyjedzie. No chyba, że Lou jej powiedział. 
-Hej El - na początek przytulas i całus w policzek. Podstawa. 
-Hey Lily- w zasięgu mojego wzroku pojawił się Louis. Teraz się dowiem. Nie odpuszczę tym razem. 
-Cześć Lou- witam się z brunetem i podążam za El.  

*Oczami Harry'ego*
  
Mój najdroższy skarb zniknął mi z pola widzenia, podążając za Elką. Ona nie może się dowiedzieć o tym co zaszło kiedyś. A znając jej charakter, będzie chciała próbować powoli i "niewinnie" o coś się dopytywać...
-Co się z Tobą dzieje? Słuchasz mnie w ogóle? - z rozmyśleń wyrywa mnie mój najlepszy przyjaciel. Cholera jasna, za bardzo się tym przejmuję. 
-Mów, słucham Cię.
-Najpierw mi powiesz co się stało- zamyka drzwi swojego biura.
-Powiedzmy, że poznała White i domyśla się co mogło się wtedy dziać...
-No chyba jej nie powiedziałeś!
-Oszalałeś?! Nie dowie się o niczym!
-Teraz gdy to tak wspominasz, mam ochotę na Samanthę...Samantha White...Taka słodka i seksowna drugoklasistka, broniąca swojej młodszej chodzącej do pierwszej klasy siostrzyczki Shanis. Nikt nie wygrał z nami...Z tymi bad boyanmi z ostatniej klasy. Ale przejdźmy do rzeczy. Mam dla Ciebie zadanie. 
-Słucham.
-Ta Twoja nowa pracownica, Ella Stephenson, kojarzysz?
-No raczej, że kojarzę ludzi którzy u mnie pracują. 
-Zna osobę, która jest nam coś winna. Masz miesiąc. 
-Na co do cholery?
-By ją uwieść i ją do mnie przyprowadzić.
______________________________________
Heej! ♥ 
Jak Wam się podoba chapter? Ja jestem nawet zadowolona :)
Mówiłam Wam kiedyś, że Ell jeszcze trochę nam namiesza :* 
Jak w szkole? Oceny wystawione? Kto będzie miał pasek skarby?
Zachęcam Was do zajrzenia do zakładki "Bohaterowie" :) 
Pozmieniałam trochę i dodałam kilka postaci :* 
Do następnego ♥
Paula :*


wtorek, 26 maja 2015

Chapter 15

-Shan, co chcesz mi przez to powiedzieć?- poważnieję, myśląc o tym, co Shanis ma na myśli. 
-Chodziłam z nim do gimnazjum. Nie wiem jak to ująć inaczej, ale był takim jakby "mistrzem korytarzy" - wskazuje ręką, bym poszła z nią na górę domu byśmy swobodnie porozmawiać - każda na niego leciała, był typowym bad boyem. Później dołączył do niego ten cały Tomlinson. Wtedy dopiero zaczęło się prawdziwe piekło. Zaczepiali każdą dziewczynę, każdą gnębili, myśleli że mogą wszystko. W końcu padło oczywiście i na mnie. Byłam ich zabawką przez prawie cały semestr. Miałam już tego wszystkiego dość, powiedziałam mojej starszej siostrze która jest w ich wieku. Wiesz co jej zrobili? Powiedzieli, że nie dadzą mi spokoju jeśli nie pójdzie z nimi do łóżka - zaraz, co ona mówi?! Harry? Mój loczek?! Takie świństwa?! - Odmówiła im, zaczęła uciekać. Jeden z nich ją złapał i powiedział, że mnie jeszcze dorwą. Na szczęście nie doszło do tego. Gdy dowiedziała się o tym dyrekcja, zawiesili ich w prawach ucznia - po jej policzku leci łza. Musiała to bardzo przeżyć. A ja dowiedziałam się nowych rzeczy o nim. O tym, któremu zaufałam na nowo. 
-Kiedy to było?
-Sześć lat temu. Już wtedy wszyscy podejrzewali, że kiedyś zrobią coś poważniejszego, gorszego.
-Zrobili coś jeszcze?
-Napadli na jedną z dziewczyn z ostatniej klasy - teraz zatyka mnie jeszcze bardziej. Nie wiem co myśleć.
-Shan, obrazisz się, gdy już teraz wyjdę? Chciałabym to wszystko przemyśleć.  
-Jasne - odprowadza mnie do drzwi, a ja nawet nie wiem, kiedy minęły dwie godziny. Żegnamy się i dzwonię do Harolda. Dowiem się wszystkiego. Jak nie od niego, to od Louisa. Jeśli nie od Louisa, Harry nie wytrzyma i mi wszystko powie. Podjeżdża jego czarny samochód. Nie odpuszczę mu tym razem. 
-Skarb, co Ci się stało? - pyta, gdy wchodzę do samochodu. 
-A czemu zawsze musiało się coś stać?
-Widzę po Twojej minie Lil. Kogo impreza to w ogóle była?
-Shan - prycham. Już czuję, że to nie będzie miła rozmowa.
-Jezu, Lil, nie znam wszystkich Twoich znajomych. Gadaj normalnie.
-Shanis White- hamuje gwałtownie samochód- Znasz ją?
-Powiedzmy- widzę, jaka tworzy mu  się w gula w gardle. 
-To znaczy?
-Chodziliśmy razem do szkoły.
-Było coś między Wami?
-Raczej nie, Louis bardziej się nią interesował - fakty zaczynają się składać w całość. Boję się kolejnego kroku z jego strony. 
Wchodzę do jego domu. Dałam mu się namówić i udaję się do łazienki. Gorąca kąpiel. Nie ma lepszej rzeczy na świcie. Schodzę na dół i widzę go siedzącego przy jakichś papierach. Kładę się na sofie i włączam telewizor. Po godzinie można powiedzieć, że jestem w "nieświadomym stanie" i zamykam oczy. Po chwili słyszę kroki. Jego kroki, które udają się w kierunku salonu. Czuję jak bierze mnie na ręce i całuje w czoło. Nie chcesz wiedzieć co wtedy się stało skarbie. Gdy Ci powiem, stracę Cię kolejny raz. Za mocno Cię kocham by Ci powiedzieć - szepcze do mojego ucha, myśląc, że śpię i nie słyszę jego szeptów.




wtorek, 12 maja 2015

Chapter 14

Minęło kilka dni. Na razie układa się wspaniale, chociaż jeszcze u niego ne mieszkam. Byłoby za wcześnie. 
Z moich rozmyśleń wyrywa mnie Shanis,czyli moja "prawie" przyjaciółka z pracy. 
-Ziemia do Lily! Co się z Tobą dzieje? 
-Zamyśliłam się? Shan,  nie martw się o mnie! 
-No po ostatniej rozmowie mam się o co martwić! Po cholerę do niego wróciłaś!
-Bo nie umiałam bez  niego wytrzymać?- opieram się o ladę i czekam na kazanie Shan.
Shanis & Lily ♥
-Lily, wiem, że jesteś wariatką, ale naprawdę! Robi Ci takie świństwo, przychodzi, kocha się z Tobą i mówi że jest wszystko dobrze?! To nie jest normalne Lil. Jak go kiedykolwiek zobaczę, nakopię mu w dupę za to - szczerze, zazdroszczę jej odwagi. Mówi bez zastanowienia to co czuje i nie przejmuje się konsekwencjami. 
O  wilku mowa. Hazz mnie dzisiaj miał zawieźć do domu.
-Shan, idę. Do jutra - rozkładam ręce by ją przytulić, lecz ona zaczyna mówić.
-A może chciałabyś przyjść dzisiaj na imprezę? W mnie w domu? Jutro sobota.
Chwilę myślę, ale zgadzam się. Potrzebuję tego.
***
Kilka godzin później szykuję się na imprezę. Ma być ostro, to ostro. Ubieram się, maluję i wychodzę. Dostrzegam dom Shan i wchodzę do środka. Właścicielka dostrzega mnie i zaprasza do środka. Ile tu jest ludzi. 
-Idziemy tańczyć?
-Jeśli tylko masz ochotę - odpowiadam i w tym samym momencie dostaję SMS od loczka. 
-Kto Ci tak pisze?
-Harold- odpowiadam i uśmiecham się. 
-Jak on ma na nazwisko Lil?
-Styles. Znasz go? -wyszczerza oczy. 
-Za dobrze.

wtorek, 28 kwietnia 2015

Chapter 13

*Oczami Lily*
Noc - przepiękna. Nie będę się okłamywać, tęskniłam za nim. Dalej tęsknię. Nie jestem dla niego taka jak przedtem. Muszę mu jeszcze zaufać - na nowo. 
Wstaję i udaję się do salonu. Robię sobie kawę i siadam przed telewizorem. Nigdy bym nie pomyślała, zanim przyleciałam do Londynu, że to wszystko się zdarzy. Poznanie Hazzy, strach, ból, walka, strzały, akcja, zdrada...
Złamane serce. Ale jak wyglądałoby moje życie, gdybym nie poznała loczka? Nigdy się już tego nie dowiem. 
Z moich rozmyśleń wyrywa mnie wchodzący do pokoju Harry. 
-Coś się stało skarbie?- pyta loczek. 
-Nie, nic takiego.
-Przecież widzę, że Cię coś dręczy.  Przecież mi możesz powiedzieć.
-Naprawdę, nic Hazz - kłamię.  
-Chcesz jechać ze mną do firmy?
-Elly dzisiaj przyjdzie, nie mogę. 
-Będę koło 16.00 kochanie - całuje mnie w policzek i wychodzi. 
Szykuję wszystko na przyjście Ell. Nie mija dwadzieścia minut, gdy ktoś puka do drzwi. 
-Lily! Wariatko moja, tak długo Cię nie widziałam! - woła brunetka. 
-To samo mogę Tobie powiedzieć Ell - zapraszam ją do środka i zaczynamy rozmawiać. 
-Mów co u Ciebie! 
-Dostałam pracę.
-Ell, przecież Ty masz szkołę! 
-Będę studiować zaocznie - mówi, gdyby nigdy nic. 
-A gdzie? Kiedy zaczynasz? - pytam zaciekawiona.
-W jednej z największych firm w Londynie. Zaczynam w przyszłym tygodniu. 

____________________
No heeej kochani!
Przepraszam za taki krotki chapter, ale w ostatnim  czasie wena mi nie dopisuje i zamiast pisać, czytam zakupiony w biedrze "After". 
 No i wreszcie się Elly pojawia! Oj, namiesza ona jeszcze w życiu Lilyann xx
No i foty z VIENNY!  
Tak jak obiecałam, są :)






Jedne z tych lepszych :)
Do następnego ♥ 
//Paula :**

środa, 8 kwietnia 2015

Chapter 12

*Oczami Harry'ego*
 Życie bez niej jest do dupy. Miesiąc. Dwa. Nie widziałem jej cholerne dwa miesiące. Zresztą sam to spieprzyłem. Wtedy w klubie..To była moja ex. Dorwała mnie, pocałowała i spieprzyła. 
-Stary- w drzwiach ujrzałem Louisa. Niech mi tylko humoru nie próbuje poprawić, bo oberwie. 
-Co- rzuciłem. Nie mam na nic ochoty.
-Widziałem ją- gwałtownie się obróciłem. 
-Że co do cholery?!
-No kuźwa widziałem ją. Wchodziła z jakiegoś bloku na Wilton Street. Jechałem za nią chwilę. Chyba robotę znalazła.
-Kuźwa co?!
-Wchodziła do jakiegoś sklepu. Długo nie wychodziła, więc odjechałem. 
"Nowa" Lily ♥
-Gdzie to było?- szybko zapinam ostatnie guziki koszuli i wychodzę z domu. Jest ciepło, w końcu maj. Jadę z Louisem po ten budynek. Chwilę czekam i widzę tę piękną dziewczynę. Jezu...Co ona zrobiła z tymi ślicznymi włosami. Schudła. Wygląda całkiem inaczej.
-Louis, ja tam chyba pójdę do niej.
-Oszalałeś?!
-Nie. Chcę tylko miłość odzyskać- wychodzę z samochodu. Szukam jej nazwisko na liście lokatorów,po czym idę na górę budynku. Mieszka na szóstym piętrze. Dzwonię do jej drzwi. Denerwuję się jak szczeniak. Chcę ją zobaczyć z bliska. Moja. Tylko moja.
-Czego chcesz?! - niemalże krzyczy. Nie zdjęła wisiorka. Złote H  dalej widnieje na jej szyi. 
-Mogę wejść?
-Jak mi powiesz co ode mnie chcesz, to może Cię wpuszczę.
-Porozmawiać. Chcę wiedzieć, czy jest szansa bym Cię odzyskał. 
-Wejdź- otwiera na oścież drzwi. 
-Mieszkasz tutaj sama?- kiwa głową.
-Kawy?
-Poproszę- oglądam przez okno ulicę. Taka ruchliwa. Nie to samo co u mnie. Mój wzrok przykuwają małe pudełka stojące na parapecie okna - Co to jest Lil?
-Leki, nie widzisz?
-Co Ci jest skarbie?
-Chcesz naprawdę wiedzieć?
-Tak. W końcu dalej jesteś moja.
-Bezsenność, anemia. Nie sądziłabym że dalej jestem Twoja. Byłam Ci tylko potrzeba by zdobyć te głupie 5 mln. Masz przecież nową. 
-Lil, to była moja ex! 
-To nie musiałeś jej całować. Wtedy nie musiałabym wynajmować tego ciasnego mieszkania za 300 funtów i nie musiałabym pracować dziennie po 10 godzin.
-To wróć ze mną do domu.
-Teraz tutaj jest mój dom Hazz. Jeśli nie będę w stanie Ci na nowo zaufać, zostanę tutaj, albo poszukam czegoś innego - podała mi kubek z kawą. Nie zostawię jej tak. Kilka minut spędzamy w ciszy. Spogląda na swoje ręce. 
-Kotku....Wróć do mnie, proszę...- wstaję i nie opanowuję się. Mam taką ochotę ją pocałować.
-Hazz co Ty robisz?! - biorę ją na ręce i opieram o ścianę. Próbuje się uwolnić z moich objęć, lecz po chwili przestaje. Ona wie, czego ja chcę. Całuję ją namiętnie. Odwzajemnia go. Schodzę w dół, przyssałem kawałek jej skóry. Wydaje dźwięk, który chciałem usłyszeć. Przygryzam to miejsce. Orientuje się, co robię. Jest spokojna. I za to ją kocham. Zrobię to tak, że będzie trzymać się baaardzo długo. 
-Zrobiłeś to, o czym ja myślę? 
-Tak skarbie - uśmiecha się, po czym oplata mnie w pasie swoimi nogami. 
-Idź tam.
-Tutaj?- "kopię" nogą w drzwi i widzę sypialnię - Chcesz tego?
-Chcę. W końcu kto może nam zabronić...Nie widziałam Cię dwa miesiące. Jesteś przecież mój...

_______________
Hej kochani!
Informacja na początek: w weekend nie będzie rozdziałów :( 
Wasza Paula jedzie do WIEDNIA!!!!! :D ahahah jak ja się cieszę :**
Jak będziecie chcieli, prześlę Wam zdjęcia :***
Wasza Paula ♥

piątek, 3 kwietnia 2015

Chapter 11

-Seksowniej ubrać się nie szło?- pyta loczek, po czym wybucham śmiechem. 
http://theyouthculturereport.com/wp-content/uploads/2014/11/33333333333333-ariana-grande-YOUTH-CULTURE-.jpg
Lily ♥
-I ja jestem zazdrośnicą? Nie masz się o co martwić. Lou powiedział że mam go nastawić na sam wiesz co i wtedy wejdziecie Wy.
-Nie znasz Louisa. Jego plany się różnie kończą. Dalej jestem przeciwko temu , by Cię puścić na tę akcję. 
-Nie przesadzaj Hazz- musnął moje usta, po czym weszliśmy do samochodu. Chwilę później widziałam już samochody wszystkich chłopaków, stojących pod domem Louisa. 
-No cześć ślicznoto!- woła Lou schodząc ze schodów. 
-Hej Lou.
-Cześć siostra- odzywa się Nialler. 
-Siema brat.
-Wy jesteście rodzeństwem?! - pyta chyba najporządniejszy z tej całej bandy - Liam. 
-Długa historia - mówi blondyn, po czym siadam naprzeciwko niego i wpadam w objęcia Harry'ego. 
-Pamiętasz wszystko Lil?
-Ejjj! Tylko ja tak do niej mówię! 
http://oceanup.com/wp-content/uploads/2013/07/selenadirection.jpg
Cały gang
-Przepraszam Harry. Dobra, Lilyann. Lepiej Ci? - Boże mało co nie roześmiałam się do bólu. Hah, to przedstawienie mogłoby trwać wiecznie. Chłopaki obgadali cały plan, jeszcze raz, a ja uważnie słuchałam.
-Lou, nadal jestem przeciwko temu. Jeśli jej się coś stanie? - nie bądź taki przewrażliwiony Hazz. Nie stanie mi się nic. 
-Nie ma takiej opcji Hazz. Będziemy to obserwować. Zawsze możemy wkroczyć. I nie spieprz tego Lily. Tu chodzi o 5 mln funtów dla każdego z nas - i już wiem, dlaczego Hazz mówi "że pieniądze to nie problem". Kasa z akcji, ponadto zarabia "kokosy" w firmie. 
-To dla Ciebie- Louis podał mi pudełko, które jest mocno zapakowane. 
-Dla mnie?
-Tak, będziesz miała swoją własną broń.
***
Telefon mam pod ręką. Ok. Przecież oni obserwują to przez kamery. Nie muszę, a wręcz nie mogę się bać. Hazz nie da mnie skrzywdzić. Siadam przy barze i zamawiam pierwszego drinka. Najgorsze jest to, że mam uwodzić współwłaściciela firmy mojego brata. Ukradkiem oka zauważam go. Siada przy mnie. 
https://40.media.tumblr.com/5038f06b52cd7550aa106dbedd3450f0/tumblr_nbcnpwtzWX1smq0oro1_500.jpg
 -Co taka piękna jak Ty, robi tutaj sama w sobotni wieczór?
-Mam problemy. Muszę się odstresować. 
-Jak masz na imię?
-Hann Robinson - no chyba nie powiem mu, że mam na nazwisko tak jak jego współpracownik i że na dodatek jestem jego siostrą? 
-Chodź piękna za mną - łapie mnie za rękę. Hah, już widzą w jaką furię wpada Harry. Opiera mnie o ścianę, na jakimś korytarzu. Chłopaki...Pomocyyy. Zaczyna ogarniać mnie strach. Nie chcę tej samej powtórki. 
-Kolejny raz się widzimy Davies...- zza progu wychodzi Lou. Odetchnęłam z ulgą. Natychmiast mnie puszcza. Za brunetem wychodzi cała reszta, a Harry bierze mnie do loży w której siedzieli. Po około piętnastu minutach przyszli.
-Mamy 30 milionów - mówi Zayn z ulgą - chodźcie na drinka. 
Wypiłam jednego. Nie przepadam tak naprawdę za piciem. Wolę palić.
-Zaraz przyjdę kochanie - poszedł. Nie wraca długo. Poszłam więc zobaczyć. Zobaczyłam korytarz prowadzący do toalet. Ten widok powalił mnie z nóg. Harry całuje inną. Albo ona jego. Zobaczył mnie. Wyrywa się z objęć tamtej kobiety. 
-Lil, to nie tak! Ona sama to zrobiła!
-Odwal się ode mnie idioto! Nie chcę Cię znać! Myślałam że Ci naprawdę na mnie zależy!- wybiegam z klubu i oglądam się za siebie. Idzie za mną. Wręcz biegnie. Pierwsza myśl, która do mnie dochodzi po tym zajściu. Ucieknę od niego. Zamieszkam u Elly.
 

środa, 1 kwietnia 2015

Informacja

No hej moje skarby! :*
Założyłam właśnie wraz z moją BFF bloga o naszych kochanych pięciu *.*
Liczymy na Wasze wsparcie skarby :***
SHADOW 
//Paula  :*
Ps: Rozdział na "Strong" dzisiaj lub jutro :***

poniedziałek, 23 marca 2015

Chapter 10

Chwilę później usadawiam się za długą firaną, by zostać niewidoczna dla otoczenia. Lucas. Dobrze myślałam, to on. Do jasnej cholery co on robi?! Może wszystkie okna chce nam tu powybijać?
Dzięki Bogu, Lou i Niall. Właśnie wysiadają z auta bruneta. Słyszę tylko jak obaj się na niego drą, najwyraźniej grożą, poza tym Nialler strzelił go w pysk, a Lou dał mocnego kopniaka między nogi, po czym uciekł. Oboje w pośpiechu weszli do środka. 
-Nic Ci nie jest?- pyta zdezorientowany brunet
-Mi się na szczęście nic nie stało, gorzej z szybą w salonie - oboje odchodzą w kierunku salonu i coś między sobą szepczą. 
-Zostać z Tobą dopóki nie przyjedzie Harry?- pyta blondyn. 
-Tak, proszę. Nie chcę być tu sama. Może wrócić - pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. Nagle podchodzi do mnie Niall i mnie obejmuje. 
-Nikt nigdy nie skrzywdzi mojej małej siostry. Nikt.- wytrzeszczam oczy i patrzę na niego z niedowierzaniem. 
-N-niall? O czym Ty mówisz?
-Harry opowiadał mi o Tobie. Urodziłaś się w LA, prawda? 
-No tak.
-Wychowywali Cię Allyson i Dan Woodley, masz przybranego brata Matthewa Woodleya.
-No tak.
-Lily, nie ma innej opcji. Wiem tyle o Tobie. Mama opowiadała mi jeszcze że jestem półtora roku starszy. Kiedy masz urodziny?
-Sylwester.. 
-Lily, to się wszystko zgadza. 
-Boże, nie umiem uwierzyć - po chwili przychodzi Louis i psuje tą piękną chwilę (xD). 
-Harry już jedzie. Sorry Lily, ale musiałem. Jego dom, powinien wiedzieć - i właśnie w tym momencie, przez drzwi wbiega Hazz, rzuca swoją czarną aktówkę na kanapę i mnie przytula. 
-Nic Ci nie jest skarbie? Nie zostawię Cię już..
-Harry, chodź to zobaczyć. Nie jest to aż taka duża szkoda, ale..
-Louis, dzwoń po prostu po ludzi, niech to naprawią. Nie mam teraz na to czasu, muszę się zająć swoją kobietą - ciągnie mnie za sobą na górę. Gdy wreszcie weszliśmy na piętro, bierze mnie na ręce i zanosi do sypialni. 
-Miałeś być w pracy. 
-Nie zostawiłbym Cię samej po czymś takim. Jeszcze raz tu przyjdzie, to tak dostanie po łbie, że nigdy się już nie obudzi. 
-Nie byłabym sama, bo..
-..Louis i Niall by z Tobą byli i pilnowaliby Ciebie. Znam tę gadkę Lil. Pomyślałem że może pojedziemy na zakupy? Mieszkasz tutaj już ponad dwa tygodnie, a ja Ci jeszcze nic nie kupiłem.
-Ale ja nic nie potrzebuję Hazz..- leżę na łóżku, natomiast on trzyma moje nadgarstki i nade mną "wisi". Patrzymy sobie głęboko w oczy. Przystojniak. Cały mój. Tylko mój. 
-Ubieraj się, idziemy - pomaga mi wstać. Teraz to on siada na łóżku i ogląda uważnie każdy mój ruch. 
-A Ty nie masz zamiaru się przebierać? 
-Po co?
-Bo nie chcę by laski patrzyły na Ciebie jak urojone, przez Twój urok. 
-Oj Ty moja zazdrośnico- obejmuje mnie od tyłu w tali, po czym skrada całusa. Jak ja go kocham- Pamiętaj. Jesteś TYLKO moja i tak będzie do końca świata. Nie chcę nikogo innego - schodzimy powoli po schodach. Hazz zaprowadza mnie do swojego czarnego Jeepa, po czym wyjeżdża z garażu. 
-To dokąd jedziemy?
-Jubiler. Chciałabym kupić sobie nową zawieszkę do łańcuszka. 
***
-A może ta? - ta babka w sklepie ciągle przynosi mi coś nowego. Ona nie rozumie, że chcę po prostu zawieszkę, taką, jaką zgubiłam przyjeżdżając do Londynu? 
-Strasznie droga jest- odpowiadam. 
-Niech pani da te najdroższe, pieniądze to nie problem - dla Ciebie Hazz. Ja aż tak bogata nie jestem. Położyła przede mną pudełka z tysiącami zawieszek.
-A może weźmiesz sobie złote L, skarbie?
-A może wezmę sobie złote H, skarbie?
-Żartujesz.
-Mówię całkiem poważnie. Tę poproszę- zwróciłam się do kasjerki i zajrzałam do portfela. Cholera. I skąd ja wezmę teraz 300 funtów?
Przecież nawet tyle mi nie zostało. 
-Co Cię dręczy kochanie?
-Nie mam tyle kasy.
-Przecież wiesz, że to co moje to i Twoje. W ogóle nie ma opcji, że Ty miałabyś sobie to sama kupić- zapłacił, po czym wyszliśmy ze sklepu. 
***
-Gdzie Ty jedziesz Hazz?
-Na to samo zadupie z którego próbowałaś mi uciec Lil - jak on się bosko śmieje. 
-Harry..
-Co jest Lil?
-Jest piątkowy wieczór, jestem słaba po całym dniu. Musiałam dzisiaj chodzić przecież po tych wszystkich urzędach...
-Oj no ni marudź. Nie jest tak źle- parkuje i próbuje pomóc mi wyjść z auta. Chwyta mnie za rękę i prowadzi w stronę lasu. 
-Mówiłem Ci już że Cię kocham?
-Mówiłeś mi o w ciągu ostatniego tygodnia chyba codziennie. 
-Bo jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie.
-Siema stary. Cześć Lily- mówi jak z moich doświadczeń wynika, Zayn -Chcesz zapalić mała?
-Mam już swoje - wyciągam i pokazuję mu czerwoną paczkę papierosów. 
-Kiedy tyś to kupiła?- jęknął Hazz
-Wtedy kiedy nie widziałeś.
-Jesteś pewna?
-W 100%.
-Mała! Cześć Hazz - Louis. Nie będę mówić już o nim jako o idiocie, bo tydzień temu mi życie uratował. 
-Hej Louis - serio? Nie ma ani Pezz ani Spoh? Katy czy El? Cooo? Ja tu mam być z nimi sama?! ughh
-Gotowa na jutrzejszą akcję mała?
-Jasne- uśmiecham się
-To najpierw nauczysz się strzelać. Chodź za mną. Nialler, dawaj broń- blondyn podrzuca mu czarny pistolet -  Patrz. Ściskasz, tutaj, chwytasz tu i oddajesz strzał. Ok? Masz całą serię. Spróbuj jak najwięcej strzelić w jedno miejsce - Wskazuje na drzewo - Dasz radę? 
-Nie zrobię tego. Boję się.
-Nie masz czego Lil- Harry podchodzi do mnie i przyklęka przy mnie. Z obu stron obejmuje moje ręce swoimi ciepłymi dłońmi - Popatrz. Trzy kroki. Chwytasz, przeładowujesz i strzelasz. Nic prostszego. Spróbuj.- Zamykam oczy i...strzelam. 
-Mój Boże! Lil!
-Co się stało?!
-Bardzo dobrze strzeliłaś! Ponad połowę w jedno miejsce! - oddaję broń mojemu bratu i udaję się w kierunku Harry'ego. 
-Nie chcę strzelać.
-Sprzyda Ci się to. Dlaczego?
-Nie umiem znieść myśli, że mogę kogoś zabić, a w zamian zabiją później mnie lub Ciebie. 
-Nie zabiją.
-Skąd masz pewność?
-Bo gdy nawet zabiją, nie zabiją miłości która nas łączy  kochanie...


czwartek, 19 marca 2015

INFORMACJA

Kochani! 
Zdecydowałam dodać w zakładki bloga informację na temat jak lub gdzie możecie się ze mną skontaktować :) 
 Jeśli kiedykolwiek będziecie chcieli dowiedzieć się czegoś na temat rozdziału, albo po prostu popisać ze mną, piszcie śmiało :***
//Paula :***

środa, 11 marca 2015

Chapter 9

-Do cholery, Lily stój!- idę dalej. Nie mam zamiaru go dłużej słuchać. Co się czepia? "Nie lubię gdy dziewczyny przy mnie piją lub palą" pff. Dowiedział się co powiedział mi dzisiaj rano Niall? To teraz wie czemu chcę spieprzyć jak najdalej od niego. 
-Lil, powiedziałem coś! Chodź tutaj!
-Co ja?! Pies?!
-Jak tu nie przyjdziesz, zleję Cię tak, że przez tydzień nie będziesz umiała wstać z łóżka!- jak tam chcesz dupku. Nie jestem Twoją własnością. Mogę robić co chcę. Po chwili przyspieszam kroku, po czym biegnę. Nie dasz się złapać jakiemuś bandycie! Chodziłaś kiedyś na treningi, wykorzystaj to teraz dziewczyno! Boże przecież ja mówię do samej siebie. Jak tak dalej pójdzie, to ja przecież w wariatkowie wyląduję!
-Słonko, gdzie Ci się tak śpieszy? Umawialiśmy się przecież. Nie będziesz mu posłuszna?
-Zostaw mnie Louis. 
-Będziesz się go słuchać?!- prawie krzyknął. Ma nerwowy głos.  Przeładowuje broń. Kuźwa. 
-Louis do cholery! Nic jej nie zrobisz!- Harry okrywa mnie swoim ciałem, a mnie olewa fala strachu- Wychowam ją sobie. Do auta, Doll- patrzy na mnie jak pieprzony władca. Stoję dalej w miejscu. Chyba zaraz pójdę jeszcze po jednego papierosa. Zachciało mi się znowu palić.
 ***
Bardzo późnym wieczorem byłam w jego mieszkaniu. Naturalnie że z nim. Oczywiście że nie odbyło się bez awantury w samochodzie. Louis chce mnie w sobotniej akcji jako przynętę. Wrzeszczał na mnie że nie pozwoli i takie tam pierdoły.  Kładę się na jednej krawędzi łóżka, kiedy to  on wchodzi do pokoju. 
-Lily..-nie odzywaj się. Nie zasłużył; mówi moja podświadomość- Skarbie, proszę nie złość się...
-Harry jak się mam ni złościć, gdy jeden z Twoich kumpli chciał mnie dzisiaj zabić, a Ty wrzeszczałeś po mnie jak jakiś nienormalny?!
-Przepraszam. I wiesz dobrze o tym że Louis taki jest. Znasz go już przecież od prawie dwóch tygodni. Słonko odwróć się w moją stronę- robię to z niechęcią. Leżał przy mnie w samych bokserkach. To wysportowane ciało *.*
-Czemu nie dałeś mnie mu zabić?
-Nie umiałbym-siadam na łóżku w siadzie skrzyżnym, gdy on klęka na kolanach- Kocham Cię...-ujmuje mą twarz i łączy nasze usta w namiętnym pocałunku. Jak on cudownie całuje...Nagle jego ręce wędrują na moje plecy. Odpinają mój biustonosz i rzucają go w kąt pokoju. Odrywam moje usta od jego warg. 
-Muszę złapać oddech- przepięknie się uśmiecha. Boże, przecież ja mu ulegam.
-Kocham Cię Lil. Chcę spędzić z Tobą resztę mojego życia skarbie- nadal nie dociera to do mnie. Waham się z odpowiedzią. Przecież ja do niego też coś czuję...
-Ja..ja Ciebie też kocham-małe słówko którego oczekiwał, uszczęśliwiło go jak małe dziecko. Nagle uświadomiłam sobie że jestem w samych czarnych koronkowych majtkach. Oplatuję go moimi nogami. 
-Jesteś gotowa?
-Masz na myśli to o czym myślę?-kiwa głową. 
-Jeżeli nie, jestem w stanie zrozumieć. Dużo przeżyłaś jeśli chodzi...no wiesz...o tę sprawę. 
-Naprawdę nie będziesz zły gy jeszcze odmówię? 
-Nie będę. Słonko mam do Ciebie pytanie. 
-Tak?
-Czy Ty, oprócz tamtej nocy to jeszcze robiłaś?
 -Hazz dla mnie tamtej nocy już nie ma.  Okłamię samą siebie jeśli powiem że nie robiłam tego nigdy, ale nie robiłam. Rozumiesz? Harry to był gwałt. Nie robiłam tego nigdy. 
-Więc jeśli obaj zapomnimy o tamtej nocy, to mogę nawet powiedzieć że prawdopodobnie ze mną stracisz dziewictwo, chociaż nie jesteś dziewicą?
-Dokładnie tak- spoglądam na stojący na półce zegarek. Druga nad ranem.
-Jesteś już słaba skarbie?
-Troszeczkę...
-Śpij. Jutro ciężki dzień- wtuliłam się w jego tors i usnęłam wiedząc, że to być może ten jedyny z którym spędzę życie...
***
Rano budzę się bez niego, jak to zwykle bywa. Zeszłam na dół i orientuję się że w domu jestem sama. Zauważam na blacie mała karteczkę z jego pismem.

Dzień dobry skarbie. Przepraszam że Cię nie informowałem,
ale kompletnie wypadło mi to z pamięci. Jestem w pracy i przyjadę koło 16.00. Gdyby coś się działo dzwoń do mnie. O 13.00 powinien 
przyjechać do Ciebie Louis.
                           Harry xx

Spoglądam na zegarek i to co widzę powala mnie z nóg. 12.30. Do cholery, czemu ja tak długo śpię?! Nagle usłyszałam dźwięk domofonu. 
-Tak?
-Lily, wpuść mnie.
-Przepraszam, ale kto tam jest?
-A jak myślisz? Twój jedyny.- orientuję się czyj to głos. Lucas.
Nic się nie odzywam. 
-Lil, do cholery jesteś tam?! Dziewczyno wpuść mnie bo pożałujesz!
Odchodzę od drzwi, gdzie zainstalowany jest domofon i siadam na krześle. Może pójdzie. Słyszę trzask. Głośny trzask dobiegający z salonu. Wmurowało mnie. Na podłodze leży pełno odłamków szkła, a szyba okienna jest cała stłuczona. Ogarnia mnie przerażenie. Dzwonię do Harry'ego. Nie. Zły pomysł. Louis jedyna osoba która przyszła mi na myśl. 
-Słucham.
-Louis? Tu Lily. Błagam Cię, przyjedź jak najszybciej pod dom Harry'ego. Proszę..
-Stało się coś?
-Stało to mało powiedziane. Po prostu przyjedź. Błagam. 
-Chwila i będę- rozłączył się, a ja zaczęłam rozmyślać, by nic głupiego więcej nie zrobił...

 

poniedziałek, 9 marca 2015

LIEBSTER AWARD #2

Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję za kolejną nominację do LBA mojej najukochańszej Niki :***

Pytania do mnie:
1. Gdybyś miała możliwość zmienienia czegoś w swoim życiu, co by to było?
 Czy ja wiem, czy chciałabym coś zmienić? Jedynie zmieniłabym troszeczkę swoje zachowanie :)


2. Chciałaś/łeś kiedyś usunąć bloga?
Tak. Było to nawet  niedawno (gdzieś październik. Mam na myśli Empire). Nie miałam pomysłów, byłam w trudnej sytuacji. Ale nie żałuję że piszę dalej. Mam w Was ogromną motywację misie :*

3. Kto jest twoim ulubieńcem z 1D? 
Hazz ♥  Od samego początku jest moim słodkim loczkiem ♥ hah pamiętam nawet jak na samym początku zakochałam się w jego słodkich dołeczkach i tych pięknych loczkach :*

4. Masz jakieś zwierzątko? 
Mam pieska :) Mój słodki husky, który lata w zimę po podwórku jak jakiś nienormalny xDD

6. Masz rodzeństwo? 
Jestem jedynaczką :( Niekiedy to nawet dobrze, a niekiedy nie hah 

7. Skąd czerpiesz pomysł na bloga? 
Myślę, myślę i jeszcze raz myślę :D Niekiedy biorę pomysły z innych blogów lub filmów które oglądam i je przekształcam na swoje, ale głównie wymyślam je :*

8. Dlaczego piszesz bloga? 
Chcę mieć coś swojego. Uciec od wszelkich problemów i przenieść się w inny świat ♥ Po prostu - zaczęłam i nie umiem się teraz od pisania oderwać! :D

9. Czy ktoś z otoczenia wie że piszesz bloga?
Nie. Nikt o tym nie wie. Chcę to zachować dla siebie, ponieważ gdybym powiedziała to  jednej osobie w szkole to następnego dnia wszyscy by o tym mówili :)

10. Co byś zrobił/a gdybyś dowiedziała się że musisz wyjechać z kraju, zmienić nazwisko i zapuścić wąsa bo ktoś cię szuka?  
Wyjechałabym, zmieniłabym nazwisko i nie zapuściłabym  wąsa hahah <świetne pytanie xDDD>


11. Jak myślisz, jak oceniają cie inni na pierwszy rzut oka, a jak, jak cię już znają?

Na pierwszy rzut oka?  hmm... Powiedziałabym że wszystkie chłopaki podchodzą do mnie i zaczynają podryw. Według nich jestem "atrakcyjna" hahahhahahahha xD 
Gdy mnie znają, próbują u mnie :D Dostałam w ostatnim czasie bardzo dużo propozycji by zostać ich dziewczyną :)
Za to z dziewczynami mam o wiele lepszy kontakt. Prawie zawsze zawieram nowe przyjaźnie :*


  Nie nominuję nikogo :) Większość osób nie odpowiada na nominacje, a tych co odpowiadają już nominowałam wiele razy :* Moje kochane dziewczyny i tak wiedzą że czytam ich blogi itp. :***

*zastanawiałam się ostatnio i wpadłam na pomysł by dodać zakładkę kontaktu do mnie :) Jeśli będziecie chcieli dodam nawet w tym tygodniu :***
**Rozdział prawdopodobnie jutro, środę lub nawet dzisiaj :)

wtorek, 3 marca 2015

Chapter 8

-To boli!- nie wytrzymuję i krzyczę. Chłopak właśnie zaparkował pod drogą prowadzącą do lasu. 
-Ma boleć. Nie chcesz mi powiedzieć? I tak wiesz że się dowiem.
-Puść mnie!- robi to i mierzy mnie swoimi zielonymi tęczówkami. W oddali widzę rozpalające się ognisko i resztę tych idiotów. Jakieś dwie dziewczyny. Zapewne ich. 
Harold przywitał wszystkich po kolei, a ja siadam posłusznie obok niego. 
-Gotowa Lily? 
-Na co?- odpowiadam Louisowi. Do cholery, co oni wymyślili?!
-Nie mówił Ci nic Harry? Będziesz strzelać kochanie- odezwał się brunet. Hazz zmierzył go wzrokiem i wymusił na swojej twarzy spojrzenie "Nie odzywaj się tak do mojej laski".
-Chcesz zapalić?- odezwał się jeden z nich. Czarny, miodowe oczy. Lily, walczyłaś. Dasz radę powiedzieć to cholerne nie! 
-Chyba jednak zrezygnuję.
-No nie daj się namawiać. Jeden nie zaszkodzi.
-Dawaj go- i co ja do jasnej ciasnej zrobiłam?! 
-Mówiłaś że nie będziesz- warknął mój loczek.
-Muszę się rozluźnić- prycham obojętnie.
Po chwili odzywa się Niall do najprawdopodobniej swojej dziewczyny. 
-Może pójdziesz z El i Lily nad jezioro? Mamy tu trochę do obgadania..
-Jasne- spojrzała na tą która siedziała koło Louisa i obie wstają. Ja  nadal siedzę przy boku loczka. 
-Chodź z nami- uśmiecha się jedna z nich, a ja nie zwracając uwagi na nikogo podążam w ich stroną. Gdy byłyśmy oddalone około dwustu metrów od tych "przestępców" jedna z nich odezwała się. 
-Tak więc, witamy w naszym gronie- uśmiecha się wysoka brunetka- poza tym, jestem Kate. Ta od Nialla. 
-Ja Eleanor, ale mów mi El- spoglądam na nie.
-Czemu mówicie że w Waszym gronie?- El wskazała na ławkę nad jeziorem. Usiadłyśmy na niej całą trójką. Zgasiłam papierosa i wyrzuciłam go do jeziora.
-Bo gdy raz się tu już dostaniesz, nie wyjdziesz. Są jeszcze dwie z którymi się poznałyśmy przez gang. Soph i Perrie. 
-Chłopaki naprawdę niekiedy przesadzają. Trafiłaś na tego zbyt opiekuńczego. Louis jest pieprzonym rządzicielem, a Niall zamyka Katy za nic - Kate pokiwała głową. 
-Jest ciężko. Do tego Soph cały czas chodzi wkurzona, bo Liam jest za spokojny. A Perrie z Zaynem też się mało co dogadują. Pezz narzeka że Zayna ciągle nie ma w domu.
-Nie rozumiem. Dlaczego więc po prostu nie możecie się z nimi rozstać? 
-Mi Lou pasuje, a Katy Niall tak samo, gdy nie jest wkurzony. Rozstać? Nie ryzykowałabym życia. Mogą zrobić Ci coś w każdej chwili-przez chwilę siedziałyśmy w ciszy. 
-Apropo. Długo już się "męczycie" z tym całym gangiem?
-Ja od ponad roku, El od prawie trzech lat. Musisz się przygotować na to, że Harry'ego ciągle nie będzie w domu. Albo treningi, albo spotkania, albo akcje, albo po prostu będzie chciał zapewnić Tobie "bezpieczeństwo" i nie będzie wypuszczać Cię z domu - Słyszę ciche wołanie. Głos Louisa.
-Mamy wracać- wtrąca nagle El i udajemy się do chłopaków. Harry rozwścieczony. Może to ja coś nabroiłam? A może Louis chce mnie wykorzystać w akcji? Ale wiem jedno. To nie będzie miła noc...
___________________
Przepraszam że taki krótki :) 
Następny będzie dłuższy, obiecuję :***
//Paula :***

piątek, 27 lutego 2015

LIEBSTER AWARD

Dziękuję za nominacje do LBA mojej kochanej You're z All Of Me Is All Of You ♥

 Co to jest Liebster Award?
Liebster Award jest to nagroda otrzymana od innego "bloga" za "świetną pracę". :) Polega ona na tym, aby odpowiedzieć na 11 pytań, znajdujących się na blogu, od którego dostało się nominację, a następnie trzeba nominować 11 blogów i zadać im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, od którego dostało się nominację :)

Odpowiedzi na pytania:
1. Jaki jest Twój ulubiony gatunek muzyczny?
  Najbardziej  lubię słuchać Pop i niekiedy słucham też Soul. Uwielbiam słuchać muzyki One Direction ♥(co jest oczywiste haha). Poza tym lubię też Adele i Ariany Grande. 


2. Gdzie chciałbyś/-abyś mieszkać najbardziej?
 Londyn, Londyn i jeszcze raz Londyn ♥ A jeśli nie Londyn to przynajmniej Paryż  lub Dublin ♥ 


3. Jaka jest Twoja ulubiona potrawa?

Uwielbiam jeść spaghetti hah :) Zdecydowanie jest to moje ulubione danie :D

4. Czy jesteś Directioner? ( Ale to chyba oczywiste :). Jeśli tak, to jak długo?
Oczywiście że jestem Directioner ♥ Pokochałam naszych chłopców w maju 2011 roku, czyli już prawie 4 lata ♥

5. Jaka jest Twoja ulubiona pora roku i dlaczego akurat ona? 
Uwielbiam lato :) Są wtedy wakacje i mnóstwo wolnego czasu :) Poza tym lubię też wiosnę. 

6. Jakie jest Twój ulubiony kraj/ ulubione miejsce?
 Mój ulubiony kraj..hmm...Anglia i Irlandia ♥ Ulubione miejsce? W szkole mamy taki "mini park" jak my to nazywamy. Uwielbiam to miejsce, ponieważ chodzi tam mało ludzi, a naprawdę ma to miejsce swój urok. Jeziorko,kwiaty, dookoła wierzby i jakieś inne drzewa, dużo ławek :)  Raz nawet tak się tam zasiedziałam z BFF że spóźniłam się na wf xD 

7. Czy czytasz jakieś inne blogi? A co sądzisz o moim blogu?
Czytam dużo blogów xD Może nawet koło 20 xD 
Twój blog uwielbiam :* Jest to jeden z moich ulubionych blogów i myślę że jak na pierwszy blog, to naprawdę cudownie piszesz *.*

8. Co skłoniło Cie do napisania bloga? 
 Ciekawość. Chciałam zobaczyć jak to jest :) Nakłoniło mnie też to, że chciałam stworzyć coś swojego. Chciałam odejść od codziennych problemów i stworzyć swój własny świat :*

9. Jakie wartości cenisz najbardziej?
Prawdziwość, życzliwość i zaufanie ♥

10. Jaki cechy ma Twój wymarzony chłopak/ wymarzona dziewczyna?  
Powinien kochać ♥ To najważniejsze :) Resztę zostawię dla siebie hah :*

11. Co robisz, kiedy nie masz weny na dalsze pisanie?  
 Zazwyczaj pomysły na bloga przychodzą mi gdy jestem pod prysznicem hahh xD Mam mnóstwo  pomysłów, ale później nie wiem jak to ująć. Wieczorem gdy leżę w łóżku piszę zawsze w zeszycie początek rozdziału i próbuję go rozwinąć. Gdy mi to nie idzie, idę po prostu spać i rozmyślam jak to napisać. Niekiedy gdy przychodzi idealny pomysł, zapalam światło i piszę. Raz robiłam to nawet o trzeciej nad ranem xD Niekiedy nawet robię tak że nie piszę nic przez kilka dni, a po tygodniu na przykład mogłabym pisać, pisać i jeszcze raz pisać ♥


Nominuję:
http://dark-is-not-clear.blogspot.com/
http://motel6-niallhoranfanfiction.blogspot.com/
http://that-i-regret-so-much.blogspot.com/
http://only-time-will-tel.blogspot.com/
http://teenage-dream-fanfiction-pl.blogspot.com
http://dance-of-love-ff.blogspot.com/

Moje pytania:
1. Ile masz lat?
2. Masz rodzeństwo?
3. Do jakich fandomów należysz?
4. Jakie jest Twoje ulubione miejsce na Ziemi?
5. Którego z naszych chłopców kochasz najbardziej?
6. Masz internetową przyjaciółkę/przyjaciela?
7.Jaki jest Twój ulubiony przedmiot w szkole?
8. Ulubiony film/książka?
9. Ile blogów czytasz? Co sądzisz o moim blogu?
10. Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? 
11. Jakie jest Twoje największe marzenie?