wtorek, 28 kwietnia 2015

Chapter 13

*Oczami Lily*
Noc - przepiękna. Nie będę się okłamywać, tęskniłam za nim. Dalej tęsknię. Nie jestem dla niego taka jak przedtem. Muszę mu jeszcze zaufać - na nowo. 
Wstaję i udaję się do salonu. Robię sobie kawę i siadam przed telewizorem. Nigdy bym nie pomyślała, zanim przyleciałam do Londynu, że to wszystko się zdarzy. Poznanie Hazzy, strach, ból, walka, strzały, akcja, zdrada...
Złamane serce. Ale jak wyglądałoby moje życie, gdybym nie poznała loczka? Nigdy się już tego nie dowiem. 
Z moich rozmyśleń wyrywa mnie wchodzący do pokoju Harry. 
-Coś się stało skarbie?- pyta loczek. 
-Nie, nic takiego.
-Przecież widzę, że Cię coś dręczy.  Przecież mi możesz powiedzieć.
-Naprawdę, nic Hazz - kłamię.  
-Chcesz jechać ze mną do firmy?
-Elly dzisiaj przyjdzie, nie mogę. 
-Będę koło 16.00 kochanie - całuje mnie w policzek i wychodzi. 
Szykuję wszystko na przyjście Ell. Nie mija dwadzieścia minut, gdy ktoś puka do drzwi. 
-Lily! Wariatko moja, tak długo Cię nie widziałam! - woła brunetka. 
-To samo mogę Tobie powiedzieć Ell - zapraszam ją do środka i zaczynamy rozmawiać. 
-Mów co u Ciebie! 
-Dostałam pracę.
-Ell, przecież Ty masz szkołę! 
-Będę studiować zaocznie - mówi, gdyby nigdy nic. 
-A gdzie? Kiedy zaczynasz? - pytam zaciekawiona.
-W jednej z największych firm w Londynie. Zaczynam w przyszłym tygodniu. 

____________________
No heeej kochani!
Przepraszam za taki krotki chapter, ale w ostatnim  czasie wena mi nie dopisuje i zamiast pisać, czytam zakupiony w biedrze "After". 
 No i wreszcie się Elly pojawia! Oj, namiesza ona jeszcze w życiu Lilyann xx
No i foty z VIENNY!  
Tak jak obiecałam, są :)






Jedne z tych lepszych :)
Do następnego ♥ 
//Paula :**

środa, 8 kwietnia 2015

Chapter 12

*Oczami Harry'ego*
 Życie bez niej jest do dupy. Miesiąc. Dwa. Nie widziałem jej cholerne dwa miesiące. Zresztą sam to spieprzyłem. Wtedy w klubie..To była moja ex. Dorwała mnie, pocałowała i spieprzyła. 
-Stary- w drzwiach ujrzałem Louisa. Niech mi tylko humoru nie próbuje poprawić, bo oberwie. 
-Co- rzuciłem. Nie mam na nic ochoty.
-Widziałem ją- gwałtownie się obróciłem. 
-Że co do cholery?!
-No kuźwa widziałem ją. Wchodziła z jakiegoś bloku na Wilton Street. Jechałem za nią chwilę. Chyba robotę znalazła.
-Kuźwa co?!
-Wchodziła do jakiegoś sklepu. Długo nie wychodziła, więc odjechałem. 
"Nowa" Lily ♥
-Gdzie to było?- szybko zapinam ostatnie guziki koszuli i wychodzę z domu. Jest ciepło, w końcu maj. Jadę z Louisem po ten budynek. Chwilę czekam i widzę tę piękną dziewczynę. Jezu...Co ona zrobiła z tymi ślicznymi włosami. Schudła. Wygląda całkiem inaczej.
-Louis, ja tam chyba pójdę do niej.
-Oszalałeś?!
-Nie. Chcę tylko miłość odzyskać- wychodzę z samochodu. Szukam jej nazwisko na liście lokatorów,po czym idę na górę budynku. Mieszka na szóstym piętrze. Dzwonię do jej drzwi. Denerwuję się jak szczeniak. Chcę ją zobaczyć z bliska. Moja. Tylko moja.
-Czego chcesz?! - niemalże krzyczy. Nie zdjęła wisiorka. Złote H  dalej widnieje na jej szyi. 
-Mogę wejść?
-Jak mi powiesz co ode mnie chcesz, to może Cię wpuszczę.
-Porozmawiać. Chcę wiedzieć, czy jest szansa bym Cię odzyskał. 
-Wejdź- otwiera na oścież drzwi. 
-Mieszkasz tutaj sama?- kiwa głową.
-Kawy?
-Poproszę- oglądam przez okno ulicę. Taka ruchliwa. Nie to samo co u mnie. Mój wzrok przykuwają małe pudełka stojące na parapecie okna - Co to jest Lil?
-Leki, nie widzisz?
-Co Ci jest skarbie?
-Chcesz naprawdę wiedzieć?
-Tak. W końcu dalej jesteś moja.
-Bezsenność, anemia. Nie sądziłabym że dalej jestem Twoja. Byłam Ci tylko potrzeba by zdobyć te głupie 5 mln. Masz przecież nową. 
-Lil, to była moja ex! 
-To nie musiałeś jej całować. Wtedy nie musiałabym wynajmować tego ciasnego mieszkania za 300 funtów i nie musiałabym pracować dziennie po 10 godzin.
-To wróć ze mną do domu.
-Teraz tutaj jest mój dom Hazz. Jeśli nie będę w stanie Ci na nowo zaufać, zostanę tutaj, albo poszukam czegoś innego - podała mi kubek z kawą. Nie zostawię jej tak. Kilka minut spędzamy w ciszy. Spogląda na swoje ręce. 
-Kotku....Wróć do mnie, proszę...- wstaję i nie opanowuję się. Mam taką ochotę ją pocałować.
-Hazz co Ty robisz?! - biorę ją na ręce i opieram o ścianę. Próbuje się uwolnić z moich objęć, lecz po chwili przestaje. Ona wie, czego ja chcę. Całuję ją namiętnie. Odwzajemnia go. Schodzę w dół, przyssałem kawałek jej skóry. Wydaje dźwięk, który chciałem usłyszeć. Przygryzam to miejsce. Orientuje się, co robię. Jest spokojna. I za to ją kocham. Zrobię to tak, że będzie trzymać się baaardzo długo. 
-Zrobiłeś to, o czym ja myślę? 
-Tak skarbie - uśmiecha się, po czym oplata mnie w pasie swoimi nogami. 
-Idź tam.
-Tutaj?- "kopię" nogą w drzwi i widzę sypialnię - Chcesz tego?
-Chcę. W końcu kto może nam zabronić...Nie widziałam Cię dwa miesiące. Jesteś przecież mój...

_______________
Hej kochani!
Informacja na początek: w weekend nie będzie rozdziałów :( 
Wasza Paula jedzie do WIEDNIA!!!!! :D ahahah jak ja się cieszę :**
Jak będziecie chcieli, prześlę Wam zdjęcia :***
Wasza Paula ♥

piątek, 3 kwietnia 2015

Chapter 11

-Seksowniej ubrać się nie szło?- pyta loczek, po czym wybucham śmiechem. 
http://theyouthculturereport.com/wp-content/uploads/2014/11/33333333333333-ariana-grande-YOUTH-CULTURE-.jpg
Lily ♥
-I ja jestem zazdrośnicą? Nie masz się o co martwić. Lou powiedział że mam go nastawić na sam wiesz co i wtedy wejdziecie Wy.
-Nie znasz Louisa. Jego plany się różnie kończą. Dalej jestem przeciwko temu , by Cię puścić na tę akcję. 
-Nie przesadzaj Hazz- musnął moje usta, po czym weszliśmy do samochodu. Chwilę później widziałam już samochody wszystkich chłopaków, stojących pod domem Louisa. 
-No cześć ślicznoto!- woła Lou schodząc ze schodów. 
-Hej Lou.
-Cześć siostra- odzywa się Nialler. 
-Siema brat.
-Wy jesteście rodzeństwem?! - pyta chyba najporządniejszy z tej całej bandy - Liam. 
-Długa historia - mówi blondyn, po czym siadam naprzeciwko niego i wpadam w objęcia Harry'ego. 
-Pamiętasz wszystko Lil?
-Ejjj! Tylko ja tak do niej mówię! 
http://oceanup.com/wp-content/uploads/2013/07/selenadirection.jpg
Cały gang
-Przepraszam Harry. Dobra, Lilyann. Lepiej Ci? - Boże mało co nie roześmiałam się do bólu. Hah, to przedstawienie mogłoby trwać wiecznie. Chłopaki obgadali cały plan, jeszcze raz, a ja uważnie słuchałam.
-Lou, nadal jestem przeciwko temu. Jeśli jej się coś stanie? - nie bądź taki przewrażliwiony Hazz. Nie stanie mi się nic. 
-Nie ma takiej opcji Hazz. Będziemy to obserwować. Zawsze możemy wkroczyć. I nie spieprz tego Lily. Tu chodzi o 5 mln funtów dla każdego z nas - i już wiem, dlaczego Hazz mówi "że pieniądze to nie problem". Kasa z akcji, ponadto zarabia "kokosy" w firmie. 
-To dla Ciebie- Louis podał mi pudełko, które jest mocno zapakowane. 
-Dla mnie?
-Tak, będziesz miała swoją własną broń.
***
Telefon mam pod ręką. Ok. Przecież oni obserwują to przez kamery. Nie muszę, a wręcz nie mogę się bać. Hazz nie da mnie skrzywdzić. Siadam przy barze i zamawiam pierwszego drinka. Najgorsze jest to, że mam uwodzić współwłaściciela firmy mojego brata. Ukradkiem oka zauważam go. Siada przy mnie. 
https://40.media.tumblr.com/5038f06b52cd7550aa106dbedd3450f0/tumblr_nbcnpwtzWX1smq0oro1_500.jpg
 -Co taka piękna jak Ty, robi tutaj sama w sobotni wieczór?
-Mam problemy. Muszę się odstresować. 
-Jak masz na imię?
-Hann Robinson - no chyba nie powiem mu, że mam na nazwisko tak jak jego współpracownik i że na dodatek jestem jego siostrą? 
-Chodź piękna za mną - łapie mnie za rękę. Hah, już widzą w jaką furię wpada Harry. Opiera mnie o ścianę, na jakimś korytarzu. Chłopaki...Pomocyyy. Zaczyna ogarniać mnie strach. Nie chcę tej samej powtórki. 
-Kolejny raz się widzimy Davies...- zza progu wychodzi Lou. Odetchnęłam z ulgą. Natychmiast mnie puszcza. Za brunetem wychodzi cała reszta, a Harry bierze mnie do loży w której siedzieli. Po około piętnastu minutach przyszli.
-Mamy 30 milionów - mówi Zayn z ulgą - chodźcie na drinka. 
Wypiłam jednego. Nie przepadam tak naprawdę za piciem. Wolę palić.
-Zaraz przyjdę kochanie - poszedł. Nie wraca długo. Poszłam więc zobaczyć. Zobaczyłam korytarz prowadzący do toalet. Ten widok powalił mnie z nóg. Harry całuje inną. Albo ona jego. Zobaczył mnie. Wyrywa się z objęć tamtej kobiety. 
-Lil, to nie tak! Ona sama to zrobiła!
-Odwal się ode mnie idioto! Nie chcę Cię znać! Myślałam że Ci naprawdę na mnie zależy!- wybiegam z klubu i oglądam się za siebie. Idzie za mną. Wręcz biegnie. Pierwsza myśl, która do mnie dochodzi po tym zajściu. Ucieknę od niego. Zamieszkam u Elly.
 

środa, 1 kwietnia 2015

Informacja

No hej moje skarby! :*
Założyłam właśnie wraz z moją BFF bloga o naszych kochanych pięciu *.*
Liczymy na Wasze wsparcie skarby :***
SHADOW 
//Paula  :*
Ps: Rozdział na "Strong" dzisiaj lub jutro :***