-Chodziłam z nim do gimnazjum. Nie wiem jak to ująć inaczej, ale był takim jakby "mistrzem korytarzy" - wskazuje ręką, bym poszła z nią na górę domu byśmy swobodnie porozmawiać - każda na niego leciała, był typowym bad boyem. Później dołączył do niego ten cały Tomlinson. Wtedy dopiero zaczęło się prawdziwe piekło. Zaczepiali każdą dziewczynę, każdą gnębili, myśleli że mogą wszystko. W końcu padło oczywiście i na mnie. Byłam ich zabawką przez prawie cały semestr. Miałam już tego wszystkiego dość, powiedziałam mojej starszej siostrze która jest w ich wieku. Wiesz co jej zrobili? Powiedzieli, że nie dadzą mi spokoju jeśli nie pójdzie z nimi do łóżka - zaraz, co ona mówi?! Harry? Mój loczek?! Takie świństwa?! - Odmówiła im, zaczęła uciekać. Jeden z nich ją złapał i powiedział, że mnie jeszcze dorwą. Na szczęście nie doszło do tego. Gdy dowiedziała się o tym dyrekcja, zawiesili ich w prawach ucznia - po jej policzku leci łza. Musiała to bardzo przeżyć. A ja dowiedziałam się nowych rzeczy o nim. O tym, któremu zaufałam na nowo.
-Kiedy to było?
-Sześć lat temu. Już wtedy wszyscy podejrzewali, że kiedyś zrobią coś poważniejszego, gorszego.
-Zrobili coś jeszcze?
-Napadli na jedną z dziewczyn z ostatniej klasy - teraz zatyka mnie jeszcze bardziej. Nie wiem co myśleć.
-Shan, obrazisz się, gdy już teraz wyjdę? Chciałabym to wszystko przemyśleć. -Jasne - odprowadza mnie do drzwi, a ja nawet nie wiem, kiedy minęły dwie godziny. Żegnamy się i dzwonię do Harolda. Dowiem się wszystkiego. Jak nie od niego, to od Louisa. Jeśli nie od Louisa, Harry nie wytrzyma i mi wszystko powie. Podjeżdża jego czarny samochód. Nie odpuszczę mu tym razem.
-Skarb, co Ci się stało? - pyta, gdy wchodzę do samochodu.
-A czemu zawsze musiało się coś stać?
-Widzę po Twojej minie Lil. Kogo impreza to w ogóle była?
-Shan - prycham. Już czuję, że to nie będzie miła rozmowa.
-Jezu, Lil, nie znam wszystkich Twoich znajomych. Gadaj normalnie.
-Shanis White- hamuje gwałtownie samochód- Znasz ją?
-Powiedzmy- widzę, jaka tworzy mu się w gula w gardle.
-To znaczy?
-Chodziliśmy razem do szkoły.
-Było coś między Wami?
-Raczej nie, Louis bardziej się nią interesował - fakty zaczynają się składać w całość. Boję się kolejnego kroku z jego strony.
Wchodzę do jego domu. Dałam mu się namówić i udaję się do łazienki. Gorąca kąpiel. Nie ma lepszej rzeczy na świcie. Schodzę na dół i widzę go siedzącego przy jakichś papierach. Kładę się na sofie i włączam telewizor. Po godzinie można powiedzieć, że jestem w "nieświadomym stanie" i zamykam oczy. Po chwili słyszę kroki. Jego kroki, które udają się w kierunku salonu. Czuję jak bierze mnie na ręce i całuje w czoło. Nie chcesz wiedzieć co wtedy się stało skarbie. Gdy Ci powiem, stracę Cię kolejny raz. Za mocno Cię kocham by Ci powiedzieć - szepcze do mojego ucha, myśląc, że śpię i nie słyszę jego szeptów.

Ojej, jakie to ostatnie wydarzenie jest wzruszające :') Hazz i Lil ♥ Ciekawa jestem czy Harry powie kiedyś Lily prawdę :) Jeśli ona się uprze, to na pewno zmięknie :) Kocham!!! Rozdział genialny jak zwykle :) Czekam na next i pozdrawiam :* BUZIAKI :*****
OdpowiedzUsuń