![]() |
| Lily ♥ |
-Nie znasz Louisa. Jego plany się różnie kończą. Dalej jestem przeciwko temu , by Cię puścić na tę akcję.
-Nie przesadzaj Hazz- musnął moje usta, po czym weszliśmy do samochodu. Chwilę później widziałam już samochody wszystkich chłopaków, stojących pod domem Louisa.
-No cześć ślicznoto!- woła Lou schodząc ze schodów.
-Hej Lou.
-Cześć siostra- odzywa się Nialler.
-Siema brat.
-Wy jesteście rodzeństwem?! - pyta chyba najporządniejszy z tej całej bandy - Liam.
-Długa historia - mówi blondyn, po czym siadam naprzeciwko niego i wpadam w objęcia Harry'ego.
-Pamiętasz wszystko Lil?
-Ejjj! Tylko ja tak do niej mówię!
![]() |
| Cały gang |
-Lou, nadal jestem przeciwko temu. Jeśli jej się coś stanie? - nie bądź taki przewrażliwiony Hazz. Nie stanie mi się nic.
-Nie ma takiej opcji Hazz. Będziemy to obserwować. Zawsze możemy wkroczyć. I nie spieprz tego Lily. Tu chodzi o 5 mln funtów dla każdego z nas - i już wiem, dlaczego Hazz mówi "że pieniądze to nie problem". Kasa z akcji, ponadto zarabia "kokosy" w firmie.
-To dla Ciebie- Louis podał mi pudełko, które jest mocno zapakowane.
-Dla mnie?
-Tak, będziesz miała swoją własną broń.
***
Telefon mam pod ręką. Ok. Przecież oni obserwują to przez kamery. Nie muszę, a wręcz nie mogę się bać. Hazz nie da mnie skrzywdzić. Siadam przy barze i zamawiam pierwszego drinka. Najgorsze jest to, że mam uwodzić współwłaściciela firmy mojego brata. Ukradkiem oka zauważam go. Siada przy mnie.
-Co taka piękna jak Ty, robi tutaj sama w sobotni wieczór?
-Mam problemy. Muszę się odstresować.
-Jak masz na imię?
-Hann Robinson - no chyba nie powiem mu, że mam na nazwisko tak jak jego współpracownik i że na dodatek jestem jego siostrą?
-Chodź piękna za mną - łapie mnie za rękę. Hah, już widzą w jaką furię wpada Harry. Opiera mnie o ścianę, na jakimś korytarzu. Chłopaki...Pomocyyy. Zaczyna ogarniać mnie strach. Nie chcę tej samej powtórki.
-Kolejny raz się widzimy Davies...- zza progu wychodzi Lou. Odetchnęłam z ulgą. Natychmiast mnie puszcza. Za brunetem wychodzi cała reszta, a Harry bierze mnie do loży w której siedzieli. Po około piętnastu minutach przyszli.
-Mamy 30 milionów - mówi Zayn z ulgą - chodźcie na drinka.
Wypiłam jednego. Nie przepadam tak naprawdę za piciem. Wolę palić.
-Zaraz przyjdę kochanie - poszedł. Nie wraca długo. Poszłam więc zobaczyć. Zobaczyłam korytarz prowadzący do toalet. Ten widok powalił mnie z nóg. Harry całuje inną. Albo ona jego. Zobaczył mnie. Wyrywa się z objęć tamtej kobiety.
-Lil, to nie tak! Ona sama to zrobiła!
-Odwal się ode mnie idioto! Nie chcę Cię znać! Myślałam że Ci naprawdę na mnie zależy!- wybiegam z klubu i oglądam się za siebie. Idzie za mną. Wręcz biegnie. Pierwsza myśl, która do mnie dochodzi po tym zajściu. Ucieknę od niego. Zamieszkam u Elly.



Ta akcja jest pofalona :-: Jaka śfinia! ;-; Jakbym tam była, to bym chyba mu loki wygoliła i by perukę nosił T-T
OdpowiedzUsuńCholera, mam zjebany pomysł xD Przyszło mi do głowy że ona wbiega do kawiarni i wpada na Shaymin i Samanthę. One znając sytuację ratują ją :D Takie złączenie XD Hahahaz xDD
Dobra lece pisać :*
/Nikita
Co??!! Harry??!!! Co za wredna, podła świnia!!!!!!!! Jak on mógł?!! A podobno tak bardzo kocha Lily... Ha gdyby ją kochał, to nie zrobiłby jej tego :D I tu cię mam ;) hahaha :D biedna Lily... Tak bardzo jej współczuję. Na jej miejscu nie wybaczyłabym draniowi!!!! Ewentualnie długaaa walka :D Jestem ciekawa zachowania Hazzy ^^ :) Daj nexta jak najszybciej bo nie wytrzymam przed tym lapkiem i narobię w majtki z tego wszystkiego :D hahahahah rewelacja jak zwykle :) Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuń