piątek, 27 lutego 2015

LIEBSTER AWARD

Dziękuję za nominacje do LBA mojej kochanej You're z All Of Me Is All Of You ♥

 Co to jest Liebster Award?
Liebster Award jest to nagroda otrzymana od innego "bloga" za "świetną pracę". :) Polega ona na tym, aby odpowiedzieć na 11 pytań, znajdujących się na blogu, od którego dostało się nominację, a następnie trzeba nominować 11 blogów i zadać im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, od którego dostało się nominację :)

Odpowiedzi na pytania:
1. Jaki jest Twój ulubiony gatunek muzyczny?
  Najbardziej  lubię słuchać Pop i niekiedy słucham też Soul. Uwielbiam słuchać muzyki One Direction ♥(co jest oczywiste haha). Poza tym lubię też Adele i Ariany Grande. 


2. Gdzie chciałbyś/-abyś mieszkać najbardziej?
 Londyn, Londyn i jeszcze raz Londyn ♥ A jeśli nie Londyn to przynajmniej Paryż  lub Dublin ♥ 


3. Jaka jest Twoja ulubiona potrawa?

Uwielbiam jeść spaghetti hah :) Zdecydowanie jest to moje ulubione danie :D

4. Czy jesteś Directioner? ( Ale to chyba oczywiste :). Jeśli tak, to jak długo?
Oczywiście że jestem Directioner ♥ Pokochałam naszych chłopców w maju 2011 roku, czyli już prawie 4 lata ♥

5. Jaka jest Twoja ulubiona pora roku i dlaczego akurat ona? 
Uwielbiam lato :) Są wtedy wakacje i mnóstwo wolnego czasu :) Poza tym lubię też wiosnę. 

6. Jakie jest Twój ulubiony kraj/ ulubione miejsce?
 Mój ulubiony kraj..hmm...Anglia i Irlandia ♥ Ulubione miejsce? W szkole mamy taki "mini park" jak my to nazywamy. Uwielbiam to miejsce, ponieważ chodzi tam mało ludzi, a naprawdę ma to miejsce swój urok. Jeziorko,kwiaty, dookoła wierzby i jakieś inne drzewa, dużo ławek :)  Raz nawet tak się tam zasiedziałam z BFF że spóźniłam się na wf xD 

7. Czy czytasz jakieś inne blogi? A co sądzisz o moim blogu?
Czytam dużo blogów xD Może nawet koło 20 xD 
Twój blog uwielbiam :* Jest to jeden z moich ulubionych blogów i myślę że jak na pierwszy blog, to naprawdę cudownie piszesz *.*

8. Co skłoniło Cie do napisania bloga? 
 Ciekawość. Chciałam zobaczyć jak to jest :) Nakłoniło mnie też to, że chciałam stworzyć coś swojego. Chciałam odejść od codziennych problemów i stworzyć swój własny świat :*

9. Jakie wartości cenisz najbardziej?
Prawdziwość, życzliwość i zaufanie ♥

10. Jaki cechy ma Twój wymarzony chłopak/ wymarzona dziewczyna?  
Powinien kochać ♥ To najważniejsze :) Resztę zostawię dla siebie hah :*

11. Co robisz, kiedy nie masz weny na dalsze pisanie?  
 Zazwyczaj pomysły na bloga przychodzą mi gdy jestem pod prysznicem hahh xD Mam mnóstwo  pomysłów, ale później nie wiem jak to ująć. Wieczorem gdy leżę w łóżku piszę zawsze w zeszycie początek rozdziału i próbuję go rozwinąć. Gdy mi to nie idzie, idę po prostu spać i rozmyślam jak to napisać. Niekiedy gdy przychodzi idealny pomysł, zapalam światło i piszę. Raz robiłam to nawet o trzeciej nad ranem xD Niekiedy nawet robię tak że nie piszę nic przez kilka dni, a po tygodniu na przykład mogłabym pisać, pisać i jeszcze raz pisać ♥


Nominuję:
http://dark-is-not-clear.blogspot.com/
http://motel6-niallhoranfanfiction.blogspot.com/
http://that-i-regret-so-much.blogspot.com/
http://only-time-will-tel.blogspot.com/
http://teenage-dream-fanfiction-pl.blogspot.com
http://dance-of-love-ff.blogspot.com/

Moje pytania:
1. Ile masz lat?
2. Masz rodzeństwo?
3. Do jakich fandomów należysz?
4. Jakie jest Twoje ulubione miejsce na Ziemi?
5. Którego z naszych chłopców kochasz najbardziej?
6. Masz internetową przyjaciółkę/przyjaciela?
7.Jaki jest Twój ulubiony przedmiot w szkole?
8. Ulubiony film/książka?
9. Ile blogów czytasz? Co sądzisz o moim blogu?
10. Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? 
11. Jakie jest Twoje największe marzenie?

poniedziałek, 23 lutego 2015

Chapter 7

Kręcę przez chwilę telefonem w ręce, ale to nic nie daje. Dalej dzwoni. Bez przerwy. 
-Słucham?
-Lily? Tu mama. Gdzie Ty jesteś dziewczyno?!
-Daleko. 
-Wracaj do domu. Nie ma Cię już prawie tydzień.  Denerwujemy się z ojcem. Zresztą Math też u nas jest. 
-Ale wróci tutaj- cholera jasna, wygadałam się. 
-Lily, czy Ty jesteś w Londynie?!
-Tak mamo- dziwne jest to, że Hazz cały czas opiera się o brzeg wanny i przysłuchuje się rozmowie. 
-W takim razie muszę Ci coś powiedzieć Lily - słyszę jak ciężko wzdycha. 
-Słucham.
-Lily, Ty masz brata.
-Mamo, dobrze wiem  że Math jest moim bratem. Może nie prawdziwym, ale dla mnie zawsze będzie...
-Lily, ale nie chodzi mi teraz o Matha- ogarnia mnie przerażenie- Ty masz rodzonego brata dziewczyno! - zachłystam się powietrzem i spoglądam na bruneta. 
-Gdzie on jest- nie było to już pytanie, ale rozkaz, by mi odpowiedzieć. 
-Mieszka w Londynie. Jest półtora roku starszy od Ciebie słońce. Dlatego też Ci to powiedziałam. Nic więcej nie wiem. 
-To nie myśl że szybko wrócę. Albo w ogóle o tym nie myśl. Okłamaliście mnie kolejny raz MAMO - być może że były to ostatnie słowa które w życiu wypowiedziałam do matki. Z moich oczu sączą się pojedyncze łzy. Wychodzę z wanny i ignorując fakt, że Harry tu dalej jest zaczynam przebierać się w coś wygodnego do spania. Wychodzę z pomieszczenia udając się do sypialni. Siadam na łóżku i kryję twarz w dłoniach. Dlaczego ja? Dlaczego mnie musi to ciągle spotykać?
-Nie płacz. Będzie dobrze, zobaczysz- wtulam się w tors Harry'ego, na co on odpowiada mi tym samym. Gładzi delikatnie swym palcem mój policzek.
-Nie będzie. O tamtej nocy też miałam zapomnieć. Też miało być dobrze. I co się stało? Dopadło mnie załamanie nerwowe Harry. Ten  dupek zrujnował mi życie. Zaczęłam palić. To było wtedy najlepsze rozwiązanie. I to wcale nie było tak dawno. Miałam szesnaście lat. Byłam gówniarą którą dało się na wszystko namówić. Nie opowiedziałam Ci tego, wiem. Bałam się Twojej reakcji. Jeśli teraz mnie wyrzucisz zrozumiem to. Sama nie chciałabym mieć w domu dziewczyny z taką przeszłością. 
-Myślisz że Cię zostawię? Nigdy w życiu. Nie zostawię Cię do końca życia, rozumiesz?- kładzie mnie powoli do łóżka - A teraz śpij kochanie. Za dużo nerwów jak na jeden dzień...
***
Zasnęłam w jego ramionach, a teraz budzę się sama. Przyjdzie. Obiecał że przyjdzie koło południa. Nie ma go, więc chyba mogę ubrać się w coś wygodnego? Na jasne że mogę. Upinam jeszcze włosy w kucyka i schodzę powoli na dół. W salonie dostrzegam jednego chłopaka z tego pieprzonego gangu.  Nie odwracam wzroku w jego stronę i idę jakby nigdy nic do kuchni zrobić sobie śniadanie.
-Cześć śliczna. Lilyann dobrze pamiętam?- pyta mnie chłopak o niebieskich oczach. 
-Umm...Tak - odwracam się w jego stronę. 
-Niall jestem- podaje mi rękę. 
-Lily- odwzajemniam mu gest- Kawy? 
-Z chęcią- przygotowuję sobie sobie i blondynowi kawę i udaję się do salonu. 
-No, muszę Ci powiedzieć że loczek się w Tobie nieźle zabujał - uśmiecha się, a jak wyszczerzam oczy.
-No nie wiem czy w tydzień idzie się już od tak zakochać.
-On zna Cię przecież już dłużej niż myślisz- na mojej twarzy pojawia się niepokój- Oj, chyba się wygadałem. 
-Mów. Mi. Wszystko. Co. Wiesz.- widać zakłopotanie które się u niego pojawia. 
-No bo wiesz...To że to akurat na Ciebie "napadł", to nie był przypadek. To było wszystko zaplanowane. Znaleźliśmy Cię przez Twojego brata. Od pewnego czasu go obserwujemy i widzieliśmy Cię jakoś miesiąc temu z nim w restauracji. Tak Lily, byliśmy wtedy przez chwilę w LA. Harry gdy Cię zobaczył był jakby wniebowzięty. Wtedy już powiedział, że to Ty jesteś tą jedyną. Tego dnia kiedy przyjechałaś, razem z Louisem śledził Cię już z lotniska. Dlatego też Cię znalazł - i co ja mam o tym do cholery myśleć?! 
-Dziękuję że mi powiedziałeś
-Nie powinienem 
-Lil?- słyszę głos Harry'ego z przedpokoju. 
-Idę
-Miło Cię znowu widzieć Doll. Co wyrabiałaś? 
-Grzeczna była - dostrzegam za mną Nialla. 
-Dzięki stary. 
-Harry,  będę już spadał. Do wieczora- blondyn puścił mu oczko i wychodzi z domu. 
-Dlaczego się wejdziesz do środka? 
-Bo Ty masz się ubrać i jedziemy do miasta - robię wielkie oczy- No co się dziwisz? Chciałaś nowe życie, a ja pilnuję tylko tego by nic Ci nie zabrakło. Ubieraj się - gotowa wyszłam przed nim z domu, po czym pomógł wejść mi do auta. Znowu zaczął padać śnieg. Nie wiem dlaczego, ale uwielbiam to. Ogólnie uwielbiam zimę. Znów kładzie rękę na moim udzie. 
-Jak Ci minęło przedpołudnie skarbie?
-Chyba dowiedziałam się o czymś, o czym nie powinnam się dowiedzieć-  zatrzymuje gwałtownie samochód. 
-Mów mi wszystko o czym wiesz
_______________
Hej kochani :****
Już 7 rozdziałik ;) Nie umiem w to uwierzyć :***
Podoba się? Starałam się :)
I w ten czwartek tydzień temu chyba mocno te kciuki trzymaliście xD Wasza Paula zdobyła tytuł laureata :**** hhaha xD
Dobra, do next'a ♥
//Paula :***
 

piątek, 20 lutego 2015

Chapter 6

-Harry, chodźmy stąd- nalegam
-Coś się stało Lily?
-Po prostu cho...
-Woodley! Miło Cię znowu widzieć słonko! - a mi Cię kuźwa nie. Jeszcze mi Ciebie tutaj brakowało.
-Nie mam ochoty z Tobą rozmawiać Lucas. Harry błagam Cię- patrzę loczkowi w jego piękne oczy. Czuję że zaraz poleci wodospad łez...
-Czego Ty od niej chcesz idioto?!
-Chcę się z nią znowu zabawić-prychnął-więc pozwól że Woodley pójdzie teraz ze mną- chwyta mą rękę, ale udaje mi się mu wyrwać. Dziękuję, dziękuję że dwie godziny temu mogłam się z Tobą szarpać Hazz. Chowam się za "moim" loczkiem, by być daleko od tego debila.
-Radzę Ci ją zostawić. Inaczej jutro Cię już na tym świecie nie będzie- podaje mi dyskretnie swój telefon z wybranym numerem Louisa. Zadzwonię? Nie, to zbyt ryzykowne. Napiszę Sms. Wysyłam wiadomość,a Harry dalej rozmawia z tym palantem. Po chwili dostrzegam idącego w naszą stronę bruneta. 
-Chłopaczku, jeśli masz zamiar przeżyć najbliższe 24 godziny, radzę Ci ją zostawić. Lily należy do Niego- wskazuje na Harry'ego- A jeśli nie, sprawię że w Twoim niemądrym łbie wyląduje śliczna duża kulka- uśmiechnął się szyderczo. 
-Nie odpuszczę Ci Lily! Zrobię to i tak!- krzyczy i odchodzi
-Dzięki Louis- odetchnęłam 
-Mów mi Lou, mała. Jesteśmy jedną "drużyną" i w najbliższym czasie na pewno się to jakoś ułoży. Harry, pamiętasz że w przyszłą sobotę mamy akcję? 
-Owszem, pamiętam. 
-Wyszykowałeś ją już odpowiednio? 
-Lou, już? Teraz? Nie wolisz jeszcze zaczekać? 
-Będzie dobrą przynętą na Daviesa.
-Sorry że się wtrącam, ale Wam chodzi o Maxa Daviesa? Przecież to współwłaściciel firmy mojego brata! 
-I o to chodzi Lily. Dobra, ja spadam do El. Harry, jutro tam gdzie zawsze. Wieczorem- brunet odchodzi, a my kierujemy się w stronę domu. Nagle lokas się roześmiał.
-Z czego się tak śmiejesz?
-Bo jutro będziesz sama beze mnie z jednym z moich najlepszych kumpli. I do tego jestem ciekaw co będziesz wyrabiać - znowu się śmieje, a we mnie zawrzało. 
-Człowieku, Ty chcesz mnie zostawić z obcym facetem, najprawdopodobniej także przestępcą samą w domu?!
-Muszę coś załatwić w firmie kotku. Będę przecież koło południa, a on będzie Cię tylko pilnował byś nie zwiała- pocałował mnie w czubek głowy, gdy właśnie stanęliśmy przed jego domem. 
***
Późny wieczór, łazienka, relaksująca kąpiel. Niczego innego teraz mi nie potrzeba. Zamykam oczy i próbuję się relaksować. Nie myśleć o tym pieprzniętym gangu, o tym idiocie Lucasie...
Nagle czuję na mym policzku oddech. Otwieram oczy i widzę nikogo innego jak Harry'ego. 
-Co Ty tu robisz?!
-Podziwiam Twoje piękno, kochnie
-Hazz, na "kochanie" to my jeszcze mamy czas- nagle słyszę dzwonek mojego telefonu  - Podasz mi go? 
Loczek wykonuje moje polecenie. Podaje mi iPhona. Nagle odechciało mi się wszystkiego. Na ekranie pojawił się duży napis, oznaczający że dzwoni moja mama.
 

środa, 11 lutego 2015

Chapter 5

Następnego dnia budzę się wcześniej niż loczek. Całą noc spałam w jego ramionach. Próbuję się z nich wydostać. 
-Lily-ooo, obudziłam lokasa
-Tak Harry? 
-Nie wymykaj się nigdzie. Zostań tutaj- posłusznie wykonuję jego polecenie. Przytula mnie.
-Lily, tylko ubierz się jak dziewczyna...Nie jesteś chłopczycą- nie chcę oberwać, więc ubiorę się w tą niewygodną sukienkę. Chociaż jeansy i bluza lepsze. Czeszę włosy w kucyka i schodzę na dół. Harry w samych spodniach. Tlenu *.*
-Ślicznie wyglądasz słonko - uśmiecham się tylko
 -Zrobić Ci coś na śniadanie?
-Jasne. Zaraz wracam- odezwał się, a ja zaczęłam robić naleśniki.  Boże, już prawie 11:00. No nic, czas leci za szybko. 
Po chwili powraca. 
-Lily?
-Tak?- podaję mu śniadanie. 
-Wolisz zostać w domu czy gdzieś pojechać? 
-Hmm..-i tak nie ucieknę, więc- jest mi to obojętne Harry. 
Po zjedzonym posiłku udaliśmy się na samą górę budynku. Wchodzimy do jego biura.Ładne jest. 
-Pomożesz mi? - kiwię głową - Musisz wypisać te dokumenty. Na samym końcu podpiszesz to Styles, jakoś tak - pisze na kartce swój podpis- a ja wracam za pół godziny - uśmiecha się i wychodzi. 
Słyszę jak biegnie po schodach. Zaczynam wypełniać te papiery. Po chwili kończę i widzę w drzwiach Harry'ego. Nie ma już na sobie czarnych spodni i koszuli. Zdążył przebrać się w dresy. 
-Skończone? To chodź- znów się uśmiecha - Lily, więcej odwagi. Ja Ci nic nie zrobię. 
-Ale Twoi koledzy mogą mi coś zrobić - mruczę cicho. 
-Rozmawialiśmy wczoraj na ten temat. Jesteś moja. Należysz do mnie. A gdy oni Cię dotkną to pozabijam - lekko się uśmiecham. Kładzie swoją rękę na mych plecach i mnie obejmuje. 
-Biłaś się już kiedyś? 
-Nie bardzo. Jednorazowo kiedyś w podstawówce przywaliłam chłopakowi. 
-Przebierz się w coś wygodnego. Idziemy na siłownię- dziwię się trochę, ale ok. Przebieram się i zastaję go czekającego na korytarzu. Schodzimy na dół, ale..
-Ym Harry, gdzie Ty idziesz? 
-Zapomniałem Ci powiedzieć. Ja takie miejsca w domu mam słonko- pospiesznie idę za nim. Wchodzimy do pomieszczenia. 
-Tutaj trenujemy z chłopakami - rozglądam się dookoła. Ładnie tutaj. 
-Harry ale co my tutaj robimy?
-Będziesz mnie biła Lily-spoglądam na niego ze zdziwieniem. 
-Nie ma mowy. Nie chcę Ci nic zrobić. 
-A bo Ty myślisz że mi coś zrobisz? Ja się nie raz z gorszymi typami "zabawiałem" kochanie. Nic mi nie zrobisz - śmieje się
-Ale ja nie potrafię.
-Widziałem  Cię nago. Dwa razy. Pierwszy raz gdy Cię przebierałem tamtej nocy, a- nie zdąża wypowiedzieć słów. Wymierzam mu cios  -Dobrze. I teraz dokładasz jeszcze nogi. Spróbuj. -kopię
-Nie bolało Cię?
-Ledwo co to czułem. 
-No Styles, muszę Ci powiedzieć że nauczycielem to ty złym nie jesteś- obracam głowę i widzę stojącego w drzwiach Louisa. 
-Długo tam już stoisz?
-5 minut-wchodzi do środka i staje obok Harry'ego. Ogarnia mnie lekki strach. 
-To może jak mnie nie chcesz bić to z Louisem Ci lepiej pójdzie?
-Harry chcesz ryzykować?- odzywa się brunet. 
-Jak on mnie uderzy, to ja się nie pozbieram Harry! Po co mi to w ogóle będzie?!
-Lil, żyjesz w jednym domu z przestępcą. Uwierz mi, sprzyda Ci się to w życiu- siada przy mnie na podłodze i obejmuje mnie ramieniem -To co? Próbujemy jeszcze raz?
***
Gdy skończyliśmy z tym wszystkim było koło 16. 
-Boli?- pyta mnie. Siadamy przy stole w kuchni. Kiwam głową- Daj - położył lód na mych pięściach - Lil, nie obraź się, ale ja wtedy kłamałem.
-Co?!
-Chciałem żebyś mnie wreszcie uderzyła. Idziemy na spacer?
-Z chęcią - po chwili wychodzimy z domu i udajemy się w stronę centrum. Nie...nie...Co on tutaj do jasnej cholery robi?! W oddali widzę Lucasa. To on mi to zrobił...
_________________________
Hej kochani! ♥
Myślę że rozdział Wam się podoba :) Starałam się :*
A tak apropo :) Możecie jutro trzymać za mnie kciuki :) 
Wasza Paula jedzie na konkurs wojewódzki :*
A po jutrze moje urodzinki hahah xD
Dobra kończę :) Do next'a :*
//Paula :*

 
 

piątek, 6 lutego 2015

Chapter 4

Przez moją głowę przechodzą miliony myśli. Uciec? Zostać? Ryzykować? Żyć w ciągłym niepokoju? 
Idę przez Green Park, pod wskazany adres który podała mi Ella. 
-Elly! Miło Cię znowu widzieć! 
-Ciebie też Lily. Co taka... zamroczona?
-Opowiem Ci wszystko- idziemy do salonu. Mówię jej wszystko po kolei. Nie dowierza mym słowom.
-...no i wyszłam po prostu za jego zgodą z mieszkania. Cholera, Ell! Myślałam nawet o ucieczce...
-Lily, ja naprawdę nie wiem! Przecież jak uciekniesz, to Cię znajdą i zabiją! Na prawdę, nie mam pojęcia, co ja bym zrobiła na Twoim miejscu...
-Ale ja nie chcę przeżywać tutaj jeszcze gorszego piekła...
***
Rozmowa z Ell nie pomogła wcale. Wręcz pogorszyła całą sytuację. Nie wiem. Nie chcę tak żyć. Chodzę przez park i wyciągnęłam mojego smartfona. Zaczęłam się nim bawić, jak to zwykle bywa gdy się nudzę. O nie, kuźwa nie, błagam. Co ten idiota Louis tu robi?! Kuźwa nie, nie, nie!  On mnie nie ma widzieć! Ubrałam sobie na głowę kaptur mej kurtki. 
-Woodley?- nie no kuźwa. Lepiej być nie mogło- Co tu tutaj robisz? Gdzie Harry? A tak w ogóle, przepraszam że na Ciebie tak przedtem naskoczyłem. Nigdy nie widziałem w domu loczka takiej ładnej dziewczyny - ło, Louis mnie przeprasza?! I mówi że ja niby jestem ładna?! Nie no, coś mi tu nie pasuje - Zadzwonię po Hazzę, ok? - pokiwałam z niechęcią głową. Brunet wybrał numer i zadzwonił. Boże, słyszę z odległości 5 metrów jak on się drze. Będzie niezła akcja później. Hah, przygotuję się już psychicznie. 
-Przyjedzie. Będzie za pięć minut. Powiedz mi szczerze, chciałabyś zostać z naszą piątką?
-Nie mam innego wyboru. Muszę - w oddali zobaczyłam chłopaka. 
-Będzie dobrze, zobaczysz - uśmiechnął się do mnie. Być może że gdybym go dłużej znała, relacja między nami byłaby całkiem inna.
-Skarbie, chodź idziemy - Harry, czy Ty tak czasami nie przeginasz z tym "skarbie"?!
-Ale..
-Nie ma ale. Idziemy słonko. Apropo. Odpowiedziałaś Louisowi?
-Dołącza do nas.
-Nie bierze udziału w akcjach. 
Harry i Lily :*
-Tego to ja Ci obiecać nie mogę Hazz. Sprzydałaby się nam jako przynęta- puścił mu oczko. Szłam blisko Harry'ego.
-Harry, dlaczego zapytałeś się mnie, czy odpowiedziałam Louisowi? Przecież gdybym do Was nie dołączyła, zabilibyście mnie...
-Nie dałbym Cię zabić nikomu. Wczoraj miałem poczucie, że 
będziesz taka sama jak inne. A tak nie jest. Masz swój własny charakter, nikogo się nie słuchasz. Jesteś po prostu sobą. Od dzisiaj jesteś moim światem. Nie dam Cię nikomu skrzywdzić - na mojej twarzy pojawił się mały uśmiech. Pomógł mi wejść do jego wysokiego Jeepa. Wypasiona ta bryka. Położył swoją dłoń na moim udzie. Hah nie będę się odzywać bo dostanę. A może to początek czegoś poważniejszego?
***
-Harry, idę do łazienki!-krzyczę z góry i wchodzę do prześlicznej łazienki. Biorę szybką, ale relaksującą kąpiel i przebieram się w moją piżamę, którą zabrałam ze sobą z USA. 
Wychodzę z pomieszczenia  i schodzę po schodach do ogromnego salonu. Usiadłam w fotelu.  
-Co tak się na mnie patrzysz? 
-Podziwiam Twoje piękno - podszedł do mnie i wziął mnie na ręce. 
-Harry ja mam nogi! 
-Ale do sypialni to ja Cię będę nosił. Każdego wieczoru - zaśmiał się i nie odpuścił. Niósł mnie uparcie po schodach na górę.Kładzie mnie na łóżku i sam robi to samo na drugiej stronie łóżka. Przybliżył mnie do siebie tak, że moja klatka piersiowa "skleiła" dotykała jego wysportowanego ciała.
-Nie uważasz że to za wcześnie na takie czułości?
-Jest idealnie, nie sądzisz?
-Harry...Ale ja nie mogę cały czas być na Twoim utrzymaniu. 
-No to jak Ci się nie podoba tak, to możesz pomagać mi w papierkowej robocie z firmy, ok?- przytaknęłam głową. 
Patrzymy sobie głęboko w oczy. Nasze usta dzielą dosłownie milimetry. Nie wierzę. Pocałowaliśmy się...


poniedziałek, 2 lutego 2015

Happy Birthday Harry ♥

Spóźnione ale szczere życzenia urodzinowe dla Hazzy♥ Spóźnione dlatego, że nie  miałam wczoraj dostępu do laptopa, ale nie bójcie się mimo to świętowałam ♥ :)

A więc Hazz wszystkiego najlepszego! Dużo miłości, szczęścia uśmiechu i jeszcze wielu wiernych fanów ♥ No i byśmy- Directioners- jak najdłużej  czuły miłość którą nas obdarzasz ♥ 
Hah wiem xD Poetycko hah xD

Następny rozdział jeszcze w tym tygodniu :)
//Paula :*

Jeszcze raz, happy birthday Harry ♥