poniedziałek, 23 marca 2015

Chapter 10

Chwilę później usadawiam się za długą firaną, by zostać niewidoczna dla otoczenia. Lucas. Dobrze myślałam, to on. Do jasnej cholery co on robi?! Może wszystkie okna chce nam tu powybijać?
Dzięki Bogu, Lou i Niall. Właśnie wysiadają z auta bruneta. Słyszę tylko jak obaj się na niego drą, najwyraźniej grożą, poza tym Nialler strzelił go w pysk, a Lou dał mocnego kopniaka między nogi, po czym uciekł. Oboje w pośpiechu weszli do środka. 
-Nic Ci nie jest?- pyta zdezorientowany brunet
-Mi się na szczęście nic nie stało, gorzej z szybą w salonie - oboje odchodzą w kierunku salonu i coś między sobą szepczą. 
-Zostać z Tobą dopóki nie przyjedzie Harry?- pyta blondyn. 
-Tak, proszę. Nie chcę być tu sama. Może wrócić - pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. Nagle podchodzi do mnie Niall i mnie obejmuje. 
-Nikt nigdy nie skrzywdzi mojej małej siostry. Nikt.- wytrzeszczam oczy i patrzę na niego z niedowierzaniem. 
-N-niall? O czym Ty mówisz?
-Harry opowiadał mi o Tobie. Urodziłaś się w LA, prawda? 
-No tak.
-Wychowywali Cię Allyson i Dan Woodley, masz przybranego brata Matthewa Woodleya.
-No tak.
-Lily, nie ma innej opcji. Wiem tyle o Tobie. Mama opowiadała mi jeszcze że jestem półtora roku starszy. Kiedy masz urodziny?
-Sylwester.. 
-Lily, to się wszystko zgadza. 
-Boże, nie umiem uwierzyć - po chwili przychodzi Louis i psuje tą piękną chwilę (xD). 
-Harry już jedzie. Sorry Lily, ale musiałem. Jego dom, powinien wiedzieć - i właśnie w tym momencie, przez drzwi wbiega Hazz, rzuca swoją czarną aktówkę na kanapę i mnie przytula. 
-Nic Ci nie jest skarbie? Nie zostawię Cię już..
-Harry, chodź to zobaczyć. Nie jest to aż taka duża szkoda, ale..
-Louis, dzwoń po prostu po ludzi, niech to naprawią. Nie mam teraz na to czasu, muszę się zająć swoją kobietą - ciągnie mnie za sobą na górę. Gdy wreszcie weszliśmy na piętro, bierze mnie na ręce i zanosi do sypialni. 
-Miałeś być w pracy. 
-Nie zostawiłbym Cię samej po czymś takim. Jeszcze raz tu przyjdzie, to tak dostanie po łbie, że nigdy się już nie obudzi. 
-Nie byłabym sama, bo..
-..Louis i Niall by z Tobą byli i pilnowaliby Ciebie. Znam tę gadkę Lil. Pomyślałem że może pojedziemy na zakupy? Mieszkasz tutaj już ponad dwa tygodnie, a ja Ci jeszcze nic nie kupiłem.
-Ale ja nic nie potrzebuję Hazz..- leżę na łóżku, natomiast on trzyma moje nadgarstki i nade mną "wisi". Patrzymy sobie głęboko w oczy. Przystojniak. Cały mój. Tylko mój. 
-Ubieraj się, idziemy - pomaga mi wstać. Teraz to on siada na łóżku i ogląda uważnie każdy mój ruch. 
-A Ty nie masz zamiaru się przebierać? 
-Po co?
-Bo nie chcę by laski patrzyły na Ciebie jak urojone, przez Twój urok. 
-Oj Ty moja zazdrośnico- obejmuje mnie od tyłu w tali, po czym skrada całusa. Jak ja go kocham- Pamiętaj. Jesteś TYLKO moja i tak będzie do końca świata. Nie chcę nikogo innego - schodzimy powoli po schodach. Hazz zaprowadza mnie do swojego czarnego Jeepa, po czym wyjeżdża z garażu. 
-To dokąd jedziemy?
-Jubiler. Chciałabym kupić sobie nową zawieszkę do łańcuszka. 
***
-A może ta? - ta babka w sklepie ciągle przynosi mi coś nowego. Ona nie rozumie, że chcę po prostu zawieszkę, taką, jaką zgubiłam przyjeżdżając do Londynu? 
-Strasznie droga jest- odpowiadam. 
-Niech pani da te najdroższe, pieniądze to nie problem - dla Ciebie Hazz. Ja aż tak bogata nie jestem. Położyła przede mną pudełka z tysiącami zawieszek.
-A może weźmiesz sobie złote L, skarbie?
-A może wezmę sobie złote H, skarbie?
-Żartujesz.
-Mówię całkiem poważnie. Tę poproszę- zwróciłam się do kasjerki i zajrzałam do portfela. Cholera. I skąd ja wezmę teraz 300 funtów?
Przecież nawet tyle mi nie zostało. 
-Co Cię dręczy kochanie?
-Nie mam tyle kasy.
-Przecież wiesz, że to co moje to i Twoje. W ogóle nie ma opcji, że Ty miałabyś sobie to sama kupić- zapłacił, po czym wyszliśmy ze sklepu. 
***
-Gdzie Ty jedziesz Hazz?
-Na to samo zadupie z którego próbowałaś mi uciec Lil - jak on się bosko śmieje. 
-Harry..
-Co jest Lil?
-Jest piątkowy wieczór, jestem słaba po całym dniu. Musiałam dzisiaj chodzić przecież po tych wszystkich urzędach...
-Oj no ni marudź. Nie jest tak źle- parkuje i próbuje pomóc mi wyjść z auta. Chwyta mnie za rękę i prowadzi w stronę lasu. 
-Mówiłem Ci już że Cię kocham?
-Mówiłeś mi o w ciągu ostatniego tygodnia chyba codziennie. 
-Bo jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie.
-Siema stary. Cześć Lily- mówi jak z moich doświadczeń wynika, Zayn -Chcesz zapalić mała?
-Mam już swoje - wyciągam i pokazuję mu czerwoną paczkę papierosów. 
-Kiedy tyś to kupiła?- jęknął Hazz
-Wtedy kiedy nie widziałeś.
-Jesteś pewna?
-W 100%.
-Mała! Cześć Hazz - Louis. Nie będę mówić już o nim jako o idiocie, bo tydzień temu mi życie uratował. 
-Hej Louis - serio? Nie ma ani Pezz ani Spoh? Katy czy El? Cooo? Ja tu mam być z nimi sama?! ughh
-Gotowa na jutrzejszą akcję mała?
-Jasne- uśmiecham się
-To najpierw nauczysz się strzelać. Chodź za mną. Nialler, dawaj broń- blondyn podrzuca mu czarny pistolet -  Patrz. Ściskasz, tutaj, chwytasz tu i oddajesz strzał. Ok? Masz całą serię. Spróbuj jak najwięcej strzelić w jedno miejsce - Wskazuje na drzewo - Dasz radę? 
-Nie zrobię tego. Boję się.
-Nie masz czego Lil- Harry podchodzi do mnie i przyklęka przy mnie. Z obu stron obejmuje moje ręce swoimi ciepłymi dłońmi - Popatrz. Trzy kroki. Chwytasz, przeładowujesz i strzelasz. Nic prostszego. Spróbuj.- Zamykam oczy i...strzelam. 
-Mój Boże! Lil!
-Co się stało?!
-Bardzo dobrze strzeliłaś! Ponad połowę w jedno miejsce! - oddaję broń mojemu bratu i udaję się w kierunku Harry'ego. 
-Nie chcę strzelać.
-Sprzyda Ci się to. Dlaczego?
-Nie umiem znieść myśli, że mogę kogoś zabić, a w zamian zabiją później mnie lub Ciebie. 
-Nie zabiją.
-Skąd masz pewność?
-Bo gdy nawet zabiją, nie zabiją miłości która nas łączy  kochanie...


5 komentarzy:

  1. Świetny, czekam na next ������������������

    OdpowiedzUsuń
  2. Uuuu... Ari
    Podoba mi się... Trochę masz inny styl.
    Inaczej prowadzisz bloga, ale to nie znaczy, że jest źle. Super!

    Pisz dalej.
    Co ja mogę powiedzieć. Opadła mi kopara. ;)
    Pisz, pisz, pisz, pisz... Pisz.
    Będę tutaj wpadać i czytać nowe rozdziały. CZEKAM!!!!

    Aaaaa... Wpadnijcie (czytelnicy) na mój FanFiction
    http://ffniallhoran.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojejć jaki Harry słodziak *o* To takie urocze kupić swojej dziewczynie wisiorek ze swoim inicjałem <3 I to wyznanie Hazzy w ostatnim zdaniu :) Jejciu, zazdro Lily, ze ma takiego cudownego chłopaka, mimo że ma "niebezpiecznych" kolegów :) A tak poza tym to... Niall bratem Lily???!!! :o A ja myślałam, że Liam. Jak widać mój mózg mnie zawodzi :D No nic, idzie się z tym przyzwyczaić :D Rozdział fantastyczny, jak zwykle oczywiście :) Czekam na nexta z niecierpliwością, pozdrawiam i buziaki ;****

    OdpowiedzUsuń
  4. Awww!
    Jak ja się stęskniłam! *-* Na dupie usiedzieć nie mogłam to rozdział na DINC napisałam :D
    Hazzuś uroczy! Awww! No, Niall też niczego sobie ;) xD hahahaz xDD Ja pojeb jestem XD
    Dovra, nie przynudzam. Buźka!
    /Nikita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochane :***
      //Paula ;**
      P.s: Wreszcie rozdział na DINC :***

      Usuń