Idę przez Green Park, pod wskazany adres który podała mi Ella.
-Elly! Miło Cię znowu widzieć!
-Ciebie też Lily. Co taka... zamroczona?
-Opowiem Ci wszystko- idziemy do salonu. Mówię jej wszystko po kolei. Nie dowierza mym słowom.
-...no i wyszłam po prostu za jego zgodą z mieszkania. Cholera, Ell! Myślałam nawet o ucieczce...
-Lily, ja naprawdę nie wiem! Przecież jak uciekniesz, to Cię znajdą i zabiją! Na prawdę, nie mam pojęcia, co ja bym zrobiła na Twoim miejscu...
-Ale ja nie chcę przeżywać tutaj jeszcze gorszego piekła...
***
Rozmowa z Ell nie pomogła wcale. Wręcz pogorszyła całą sytuację. Nie wiem. Nie chcę tak żyć. Chodzę przez park i wyciągnęłam mojego smartfona. Zaczęłam się nim bawić, jak to zwykle bywa gdy się nudzę. O nie, kuźwa nie, błagam. Co ten idiota Louis tu robi?! Kuźwa nie, nie, nie! On mnie nie ma widzieć! Ubrałam sobie na głowę kaptur mej kurtki.
-Woodley?- nie no kuźwa. Lepiej być nie mogło- Co tu tutaj robisz? Gdzie Harry? A tak w ogóle, przepraszam że na Ciebie tak przedtem naskoczyłem. Nigdy nie widziałem w domu loczka takiej ładnej dziewczyny - ło, Louis mnie przeprasza?! I mówi że ja niby jestem ładna?! Nie no, coś mi tu nie pasuje - Zadzwonię po Hazzę, ok? - pokiwałam z niechęcią głową. Brunet wybrał numer i zadzwonił. Boże, słyszę z odległości 5 metrów jak on się drze. Będzie niezła akcja później. Hah, przygotuję się już psychicznie.
-Przyjedzie. Będzie za pięć minut. Powiedz mi szczerze, chciałabyś zostać z naszą piątką?
-Nie mam innego wyboru. Muszę - w oddali zobaczyłam chłopaka.
-Będzie dobrze, zobaczysz - uśmiechnął się do mnie. Być może że gdybym go dłużej znała, relacja między nami byłaby całkiem inna.
-Skarbie, chodź idziemy - Harry, czy Ty tak czasami nie przeginasz z tym "skarbie"?!
-Ale..
-Nie ma ale. Idziemy słonko. Apropo. Odpowiedziałaś Louisowi?
-Dołącza do nas.
-Nie bierze udziału w akcjach.
-Tego to ja Ci obiecać nie mogę Hazz. Sprzydałaby się nam jako przynęta- puścił mu oczko. Szłam blisko Harry'ego.
-Harry, dlaczego zapytałeś się mnie, czy odpowiedziałam Louisowi? Przecież gdybym do Was nie dołączyła, zabilibyście mnie...
-Nie dałbym Cię zabić nikomu. Wczoraj miałem poczucie, że
będziesz taka sama jak inne. A tak nie jest. Masz swój własny charakter, nikogo się nie słuchasz. Jesteś po prostu sobą. Od dzisiaj jesteś moim światem. Nie dam Cię nikomu skrzywdzić - na mojej twarzy pojawił się mały uśmiech. Pomógł mi wejść do jego wysokiego Jeepa. Wypasiona ta bryka. Położył swoją dłoń na moim udzie. Hah nie będę się odzywać bo dostanę. A może to początek czegoś poważniejszego?
-Nie mam innego wyboru. Muszę - w oddali zobaczyłam chłopaka.
-Będzie dobrze, zobaczysz - uśmiechnął się do mnie. Być może że gdybym go dłużej znała, relacja między nami byłaby całkiem inna.
-Skarbie, chodź idziemy - Harry, czy Ty tak czasami nie przeginasz z tym "skarbie"?!
-Ale..
-Nie ma ale. Idziemy słonko. Apropo. Odpowiedziałaś Louisowi?
-Dołącza do nas.
-Nie bierze udziału w akcjach.
![]() |
| Harry i Lily :* |
-Harry, dlaczego zapytałeś się mnie, czy odpowiedziałam Louisowi? Przecież gdybym do Was nie dołączyła, zabilibyście mnie...
-Nie dałbym Cię zabić nikomu. Wczoraj miałem poczucie, że
będziesz taka sama jak inne. A tak nie jest. Masz swój własny charakter, nikogo się nie słuchasz. Jesteś po prostu sobą. Od dzisiaj jesteś moim światem. Nie dam Cię nikomu skrzywdzić - na mojej twarzy pojawił się mały uśmiech. Pomógł mi wejść do jego wysokiego Jeepa. Wypasiona ta bryka. Położył swoją dłoń na moim udzie. Hah nie będę się odzywać bo dostanę. A może to początek czegoś poważniejszego?
***
-Harry, idę do łazienki!-krzyczę z góry i wchodzę do prześlicznej łazienki. Biorę szybką, ale relaksującą kąpiel i przebieram się w moją piżamę, którą zabrałam ze sobą z USA.
Wychodzę z pomieszczenia i schodzę po schodach do ogromnego salonu. Usiadłam w fotelu.
-Co tak się na mnie patrzysz?
-Podziwiam Twoje piękno - podszedł do mnie i wziął mnie na ręce.
-Harry ja mam nogi!
-Ale do sypialni to ja Cię będę nosił. Każdego wieczoru - zaśmiał się i nie odpuścił. Niósł mnie uparcie po schodach na górę.Kładzie mnie na łóżku i sam robi to samo na drugiej stronie łóżka. Przybliżył mnie do siebie tak, że moja klatka piersiowa "skleiła" dotykała jego wysportowanego ciała.
-Nie uważasz że to za wcześnie na takie czułości?
-Jest idealnie, nie sądzisz?
-Harry...Ale ja nie mogę cały czas być na Twoim utrzymaniu.
-No to jak Ci się nie podoba tak, to możesz pomagać mi w papierkowej robocie z firmy, ok?- przytaknęłam głową.
Patrzymy sobie głęboko w oczy. Nasze usta dzielą dosłownie milimetry. Nie wierzę. Pocałowaliśmy się...
-Co tak się na mnie patrzysz?
-Podziwiam Twoje piękno - podszedł do mnie i wziął mnie na ręce.
-Harry ja mam nogi!
-Ale do sypialni to ja Cię będę nosił. Każdego wieczoru - zaśmiał się i nie odpuścił. Niósł mnie uparcie po schodach na górę.Kładzie mnie na łóżku i sam robi to samo na drugiej stronie łóżka. Przybliżył mnie do siebie tak, że moja klatka piersiowa "skleiła" dotykała jego wysportowanego ciała.
-Nie uważasz że to za wcześnie na takie czułości?
-Jest idealnie, nie sądzisz?
-Harry...Ale ja nie mogę cały czas być na Twoim utrzymaniu.
-No to jak Ci się nie podoba tak, to możesz pomagać mi w papierkowej robocie z firmy, ok?- przytaknęłam głową.
Patrzymy sobie głęboko w oczy. Nasze usta dzielą dosłownie milimetry. Nie wierzę. Pocałowaliśmy się...

Awww! Chociaż "Nie uważasz że to za wcześnie na takie czułości?" Hahaha xD Niemożliwa XD Można zapytać czemuż to obrałaś kierunek przeszłościowy? (np. podeszliśmy, pocałowaliśmy się, itd. itp?) :D Jak ja cie ubóstwiam <333 Moja kochana Paulinka ♥ Dobra, do next'ów <3
OdpowiedzUsuń/Nikita ♥
Nawykowo piszę w czasie przeszłym :) Pewnie zauważyłaś to w Empire haha xD Zresztą wypracowania na polski też zawsze tak piszę xDDD hahahah cała ja >.<
OdpowiedzUsuńDziękuję za miłe słowa :)
Uwielbiam czytać Twoje komy ^^
//Paula :*
Daj nexta jak najszybciej proszę :) JAK JA KOCHAM TWOJEGO BLOGA, ŻE NAWET SOBIE TEGO NIE WYOBRAŻASZ!!!!!! Taaaak w końcu buziaczek :D Pozdrawiam i zapraszam do siebie :) Adres znasz ;)
OdpowiedzUsuń